Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chus Lampreave. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chus Lampreave. Pokaż wszystkie posty

12 kwietnia 2013

Czym sobie na to wszystko zasłużyłam?

reż. Pedro Almodóvar
scen. Pedro Almodóvar
1984

Nie pamiętam, czy pisałam Wam już o tym, że naprawdę bardzo pociąga mnie praca naukowa..? 
Owocem moich pierwszych prób jest tekst opublikowany w periodyku naukowym "Znaczenia", który w wolnej chwili w całości możecie przeczytać TUTAJ.
Dzisiaj chciałam Wam pokazać Wam jedynie fragmenty:

Postfrankowska klaustrofobia 
- rola przestrzeni w filmie 
"Czym sobie na to zasłużyłam?" Pedro Almodóvara


"Czym sobie na to zasłużyłam?" (1984) to piąty pełnometrażowy film Pedro Almodóvara [...] Ten obraz jest wynikiem zmieszania kodów gatunkowych melodramatu, czarnej komedii, tragedii oraz filmu obyczajowego z elementami groteski, absurdu i surrealizmu, w którym swoje miejsce znalazły także pastisz konwencji horroru, parodia reklam telewizyjnych i wyraźne nawiązanie do neorealizmu włoskiego (który miał również swoją odmianę hiszpańską). John Hopewell przypomina, iż w latach pięćdziesiątych oraz sześćdziesiątych również w przypadku kina hiszpańskiego można mówić o etapie neorealizmu, który w przeciwieństwie do włoskiego był nieco mniej sentymentalny, a zarazem bardziej okrutny i zabawny jednocześnie [1].


Główną bohaterką filmu Almodóvara jest Gloria (grana przez jedną z ulubionych aktorek reżysera, Carmen Maurę), gospodyni domowa, żona i matka dwóch synów, mieszkająca ze swoją najbliższą rodziną i teściową w niewielkim mieszkaniu blokowiska na przedmieściach Madrytu. To kobieta udręczona codziennością: jej monotonią oraz problemami finansowymi i rodzinnymi. Mąż Antonio jest taksówkarzem nieustannie wspominającym czas, gdy był szoferem i kochankiem niemieckiej gwiazdy piosenki, Ingrid Müller. Teściowa (Chus Lampreave) marzy o powrocie na wieś, starszy syn handluje narkotykami, natomiast młodszy oddaje się ojcu swojego kolegi, twierdząc, że jest „panem swojego ciała”, a w pewnym momencie wyprowadza się z domu do dentysty o pedofilskich skłonnościach, za opłacenie lekcji malarstwa i innych zachcianek [...]. Wątki poboczne, jak zwykle u Almodóvara, łączą się i przeplatają ze sobą. Największym oparciem dla Glorii jest jej sąsiadka Cristal, prostytutka o złotym sercu. Wątek surrealistyczny wprowadzają Juani, mieszkająca w sąsiedztwie matka nienawidząca swojej córki, i mała Vanessa, mająca zdolności telekinetyczne. Miejsca pracy Glorii połączą ją z policjantem-impotentem, małżeństwem pisarzy ogarniętych permanentnym kryzysem twórczym i finansowym oraz ich krewnym, alkoholizującym się psychiatrą [...].
„Realizuję swoje filmy tak, jakby Franco nigdy nie było” – powiedział Pedro Almodóvar w rozmowie z Peterem Besasem, autorem książki "Behind the Spanish Lens: Spanish Cinema under Fascism and Democracy"[2]. Rzeczywiście, w swoich filmach Almodóvar nie odwołuje się bezpośrednio do epoki frankistowskiej w Hiszpanii [...], jednak bohaterowie często umieszczani są w rzeczywistości będącej wynikiem tej epoki [...]. Promowany przez dyktatora model kobiety poddanej mężczyźnie, realizującej się wyłącznie przez służbę rodzinie (w który idealnie wpisuje się bohaterka "Czym sobie na to zasłużyłam?"), brak wsparcia dla edukacji kobiet czy tak zwane permiso marital, czyli prawo męża do absolutnej kontroli nad sprawami żony (zniesione dopiero w 1975 roku), na wiele lat zdeterminowały rolę kobiety w społeczeństwie hiszpańskim[3] [...]. Problematyka wpływu ideologii frankistowskiej na społeczeństwo hiszpańskie jest w przypadku "Czym sobie na to zasłużyłam?" szczególnie istotna. Pomaga bowiem lepiej zrozumieć główną bohaterkę, Glorię: jej postępowanie, sytuację rodzinną oraz postawę w stosunku do męża i synów [...].

Telewizja w "Czym sobie na to zasłużyłam?" stanowi osobną przestrzeń, ponieważ Almodóvar za jej pomocą umieszcza w filmie dwa klipy: teledysk oraz reklamę, które nie są ściśle związane z przebiegiem historii. Zostają wplecione w akcję jako obrazy, które oglądają w telewizji domownicy, i odpowiadają tematyce całego filmu. Pierwszym z klipów jest teledysk, określony przez Katarzynę Citko mianem „hiszpańskiego, sentymentalnego kiczu w wydaniu burżuazyjnym”[4]. Piosenkę "La bien pagá" (Dobra zapłata) wykonują z playbacku Pedro Almodóvar i Fabio McNamara[5]. Wnętrze, w którym rozgrywa się ten specyficzny wideoklip, stanowią czerwone ściany, czerwone łóżko i tego samego koloru pluszowe draperie z falbankami, odsłaniające figurkę Wenus na postumencie. W lewym rogu pomieszczenia stoi sporych rozmiarów palma, a na jej tle toaletka, w której lustrze przegląda się przebrany za kobietę McNamara w blond peruce, słomkowym kapeluszu i błękitnej sukni z krynoliną. Wokół niego chodzi Pedro Almodóvar, ubrany w kostium torreadora, i to jego można uważać za podmiot liryczny tekstu śpiewanego utworu. „Scena ta ukazana jest na ekranie telewizora, stając się metaforą wystawności świata mediów, nieosiągalnej dla przeciętnej proletariackiej rodziny” – pisze Katarzyna Citko[6]. Jest także druga interpretacja sceny, związana ściśle z tekstem piosenki "La bien pagá". Utwór wykonywany w rzeczywistości przez Miguela de Molinę stanowi w filmie jednocześnie podkład muzyczny do aktu seksualnego pomiędzy Glorią i Antoniem. Katarzyna Citko przywołuje komentarz do tej sceny autorstwa Alejandro Yarzy: „Słowa tej piosenki ewidentnie odnoszą się do mężczyzny, który kupił pocałunki swojego kochanka za dobrą cenę. Owo nakładanie się piosenki na scenę łóżkową, które zostaje nagle przerwane przez przedwczesną ejakulację męża, wytwarza efekt ironiczny, podkreślając pełną desperacji sytuację Glorii oraz «impotencję» jej męża zarówno w dziedzinie seksualnego jej zaspokojenia, jak i ekonomicznej”[7] [...].

Kino
Transkontekstualizm to jedna z dominujących cech kina Pedro Almodóvara. Reżyser często wykorzystuje całe fragmenty innych filmów, by rozszerzyć kontekst swojej opowieści. Postaci z filmów Hiszpana chętnie więc oglądają telewizję i z upodobaniem chodzą do kina. Największymi (i właściwie jedynymi) kinomanami w rodzinie Glorii są babcia i Toni. Na wspólnym seansie w kinie oglądają "Wiosenną bujność traw" ("Splendor in the Grass", 1961) Elii Kazana. Film ukazuje trudne dojrzewanie Buda Stampera (Warren Beatty), młodego syna bogatego właściciela pól naftowych. Ojciec naciska, by syn skończył Yale. Jest pewien, że to zapewni mu świetlaną przyszłość. Bud jednak wolałby skończyć technikum rolnicze, nawet będąc już na wymarzonych przez ojca studiach myśli o swoich młodzieńczych planach. Kryzys ekonomiczny powoduje załamanie się sytuacji finansowej rodziny Stamperów. Zrozpaczony ojciec popełnia samobójstwo, a Bud wraca w rodzinne strony i osiedla się na ranczu. Nastoletni Toni identyfikuje się z młodym Stamperem: są w podobnym wieku, Toniemu imponuje postawa protagonisty filmu Kazana. Również babcia może czuć pewną więź z Budem: ona również nieustannie myśli o powrocie na wieś (mówi na przykład, że w Madrycie jest zimno, co może oznaczać nie tylko wrażenie wywołane pogodą, ale także jej uczucia. Czuje się samotna, jedynym jej oparciem jest starszy wnuk, a najbardziej ożywia się dopiero wtedy, gdy czekając na autobus mający ją zawieźć na wieś, spotyka swoją znajomą z rodzinnych stron) [...].


Bar
Jego wprowadzenie ma głównie funkcję humorystyczną. Do baru przychodzą wspólnie babcia i Toni: chłopak ma się tu spotkać ze znajomym, od którego kupuje narkotyki. Lokal podoba im się, ponieważ znajduje się w nim automat do gier („To jedyne, co lubię w Madrycie” – mówi babcia), a stylistyka baru przypomina architekturę grenadyjską. „Usiądźmy w Alhambrze” – proponuje babcia wskazując na część dla klientów i dodaje, zwracając się do kolegi wnuka: „U mnie mówią «kto nie widział Granady, nie widział niczego»”[8], a po chwili pyta: „Widziałeś Granadę?” – „Nie” – odpowiada chłopak. – „Ja też nie” – przyznaje babcia z rozbrajającą szczerością [...].


Pedro Almodóvar nigdy wcześniej i nigdy później nie stworzył tak realistycznego w formie filmu ani tak tragicznej bohaterki, jak Gloria. Katarzyna Citko zauważa, że: „W odróżnieniu od dzieł neorealistycznych, 80% zdjęć do Czym sobie na to zasłużyłam? kręconych było w studio, w sztucznych dekoracjach. Efektem tego jest uczucie klaustrofobii i zamknięcia w mieszczańskim świecie o charakterze represyjnym, ubezwłasnowolniającym jednostkę, podporządkowującym ją machinie tradycyjnych struktur społecznych”[9]. Taki jednak sposób wykreowania przestrzeni dla protagonistów budzi w stosunku do nich współczucie, a pokazane z okrutną szczerością realia społeczne i ekonomiczne przynoszą odczucie przygnębienia, być może i smutku.
Aby przełamać ten depresyjny charakter filmu, hiszpański reżyser często sięga po efekt komizmu. Sam przyznaje, że w efekcie film jest bardzo dwuznaczny[10], i dodaje: „Poczucie humoru jest bronią Hiszpanów przeciwko temu, co wywołuje cierpienie, co niepokoi, przeciwko śmierci”[11].



[1] K. Citko, Filmowy świat Pedra Almodóvara. Uniwersum emocji, Białystok 2007, s. 222.
[2] E. Mazierska, Słoneczne kino Pedra Almodóvara, Gdańsk 2007, s. 81.
[3] Ibidem, s. 82–83.
[4] K. Citko, op. cit., s. 228.
[5] Fabio McNamara (właściwie Fabio de Miguel, znany także pod pseudonimem Fanny McNamara), nazywany chodzącym dziełem sztuki, do dziś jest jednym z symboli movidy. Był osobą o wszechstronnych zainteresowaniach artystycznych, współtworzył duet muzyczny Almodóvar–McNamara, którego występy utrzymane były w estetyce kampu. Ten ekscentryczny transwestyta był inspiracją wielu artystów-plastyków movidy, wystąpił w kilku filmach Almodóvara, był także pierwowzorem Patty Diphusy, bohaterki cyklu opowiadań hiszpańskiego reżysera (notatka na podstawie: W. Bryl-Roman, Madrycka movida jako ruch kulturowy, Poznań 2008, s. 189).
[6] K. Citko, op. cit., s. 228.
[7] Ibidem, s. 230.
[8] To popularne przysłowie hiszpańskie w oryginale rymuje się i brzmi: „Quien no ha visto Granada no ha visto nada”.
[9] K. Citko, op. cit., s. 222–223.
[10] F. Strauss, Almodóvar. Rozmowy, przeł. O. Hedemann, Izabelin 2003, s. 59.
[11] Ibidem, s. 60.

fot. listal.com

13 listopada 2012

(ulubione) Aktorki, część 3.

Dzisiaj chcę przedstawić Wam jeszcze kilka aktorek, które szczególnie lubię i cenię za ich filmografię.

(Zastanawiałam się, co z tą kolejnością i chyba naprawdę nie jest idealna. Ale nie to jest najważniejsze, tylko to, żebyście znaleźli trochę wartościowych filmowych inspiracji. Kolorowe tytuły to odnośniki do innych wpisów na blogu, zapraszam do klikania i czytania!)

7. Michelle Williams



Uwielbiam na nią patrzeć. Uwielbiam to, że teraz jest jej w kinie tak dużo i to, że nie boi się wizerunkowych eksperymentów - pomyślcie chociażby o zestawieniu jej Marilyn Monroe z "Mojego tygodnia z Marilyn" z Cindy z "Blue Valentine" (prawdopodobnie jak dotąd najlepszą rolą Williams) oraz Almą z "Tajemnicy Brokeback Mountain" (filmu, na punkcie którego szaleję do granic, jest genialny).



Niedawno rola Michelle Williams w "Take This Waltz", jak i sam film wzbudziły we mnie ambiwalentne uczucia, obejrzałam jednak niedługo potem wspaniałą "Synekdochę, Nowy Jork" i utwierdziłam się w przekonaniu, że to po prostu świetna aktorka.

8. Victoria Abril


fot. Aleksander Grześków

Role Victorii Abril także wzbudzają we mnie dosyć ambiwalentne uczucia, ale to tylko utwierdza mi w przekonaniu, że ta Hiszpanka z gigantycznym temperamentem nie jest mi obojętna.
Nie będzie zaskoczeniem, jeśli napiszę, że Victoria Abril to dla mnie przede wszystkim aktorka AlmodóvaraJej Andrea Caracortada z "Kiki" była jedną z głównych bohaterek mojej pracy licencjackiej. Jej Marina z filmu "Zwiąż mnie" to najkomiczniejszy portret syndromu sztokholmskiego. Rola w "Wysokich obcasach" to połowa niezwykłego duetu z Marisą Paredes, ukazującego skomplikowane relacje matki z córką.



Kilka razy pisałam o tym, że w tym roku w czerwcu miałam możliwość udziału w festiwalu CinemaJove w Walencji (wszystkie relacje znajdziecie TUTAJ!). Jedną z głównych zaproszonych osób była właśnie Victoria Abril, promująca  rozdzierający, miejscami nieco groteskowy i brutalny film "The Woman Who Brushed Off Her Tears" i właśnie wtedy przekonałam się, że to świetna, nieźle zakręcona artystka (tak samo jak rewelacyjny i pokręcony jest film "Mroczne żądze", w którym gra i  w którym zakochałam się od pierwszej sceny!). I od tamtej pory lubię ją jeszcze bardziej i nie mogę się doczekać, kiedy obejrzę kolejne filmy z jej filmografii, jak "101 Reykjavik", "Siódmy dzień" czy "Kochankowie".


fot. Aleksander Grześków

9. Aktorki Almodóvara 

Gdy tylko skończyłam pisać powyższe dwa słowa, zdałam sobie sprawę, jak bardzo jest to szufladkujące!
Przepraszam bardzo, ale nie potrafię inaczej: Carmen Maura, Chus Lampreave, Marisa Paredes, boska Rossy de Palma, Julieta Serrano... To kobiety, które darzę uwielbieniem tak wielkim, jak kino hiszpańskiego maestro.


Rossy de Palma

Jeśli nie do końca wiecie, o czym mówię, bo nigdy nie zapoznawaliście się z filmografią Pedro Almodóvara, spróbujcie odnaleźć sedno sprawy w "Kobietach na skraju załamania nerwowego", "Pośród ciemności" oraz "Volver"!


Chus Lampreave

10. I po raz kolejny nie potrafię się zdecydować.
Bo naprawdę podziwiam wiele innych aktorek, ale chyba po prostu nie myślę o nich tyle, ile o moich ulubionych i nie robię tak wiele, żeby jak najlepiej poznać ich filmografie. Mogłabym dopisać tutaj Natalie Portman (lubię ją w "Leonie Zawodowcu", "Duchach Goi" i "Braciach"), Monicę Bellucci (obłędna w "Malenie", poruszająca w "Nieodwracalnych" i "Pasji"), skandalizującą Charlotte Gainsbourg (za "Jak we śnie"), Julianne Moore (która zachwyca TUTAJ oraz w "Godzinach", "Uwikłanych" i "Samotnym mężczyźnie"), oraz najmłodszą w zestawieniu Mię Wasikowską (która skradła moje serce rolą w "Restless")...

I znów mogłabym wymieniać bardzo długo. Chociaż tym razem chyba lista wyczerpałaby się szybciej (niż w przypadku aktorów, o których pisałam TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ).




fotografie: listal.com

I jeszcze taki mały (ale dla mnie przemiły!) akcent na koniec:
Dziękuję bardzo dziewczynom z SHOT Magazine, za owocną (i, oczywiście, ciągle trwającą!) współpracę i zapraszam do czytania pisma na stronie internetowej o TUTAJ!



10 października 2009

Przerwane Objęcia


Reż.
Scen. Pedro Almodóvar
2009

Z pewnym opóźnieniem (chwilowe zburzenia stałego dostępu do sieci), ale ponieważ wydarzenie takie jak premiera nowego dzieła Pedro Almodóvara nie może przejść tutaj bez echa, powiem Wam, dlaczego ten film NALEŻY zobaczyć.


Historia jest, jak zwykle u Pedro Almodóvara, dość skomplikowana, oryginalna i niesamowicie wciągająca - najbardziej interesujący jest tutaj motyw kręcenia filmu w filmie i przenikanie się historii znajomych z innych dzieł Mistrza (w "Kwiecie mojego Sekretu" opowiedziano w pewnym kontekście historię z "Volver", w "Przerwanych Objęciach" mamy minipowtórkę z "Kobiet na skraju załamania nerwowego").


Wiadomość o śmierci milionera wywołuje w niewidomym reżyserze Mateo Blanco (Lluís Homar) wspomnienia sprzed lat.
Podczas kręcenia jednego ze swoich filmów poznaje on piękną aktorkę Lenę (obłędna! Penelope Cruz) i natychmiast rozpala się między nimi ogień miłości. "Sama obecność tej kobiety mąci mi w głowie" - mówi Mateo o Lenie.
Jest ona jednak żoną znanego milionera i zarazem producenta filmu, dlatego ich uczucie od samego początku niemal skazane jest na porażkę tym bardziej, iż zazdrosny mąż wysyła na plan filmowy swojego syna, aby ten dokumentował wszystkie poczynania jego atrakcyjnej małżonki.


Almodóvar pokazuje ostrą, wręcz bolesną namiętność z charakterystyczną sobie bezkompromisowością. Klimat filmu przywołuje mi na myśl niepokojącą atmosferę kina lat 40., napięcie budowane jest za pomocą muzyki i mistrzowskich zdjęć.


Reżyser zaprosił do współpracy swoje ulubione aktorki, dlatego oprócz (pisałam, już, że obłędnej?!) Penelope Cruz podziwiamy Blancę Portillo w roli Judit - lojalnej do bólu agentki Mateo, a także trzy soczyste epizody: Lolę Duenas jako czytającą z ruchu ust (którą mąż Leny zatrudnił, aby odcyfrować zarejestrowany na taśmie, bolesny dla niego materiał filmowy), Chus Lampreave jako statystkę w kręconym przez Mateo filmie i (uwaga uwaga, chociażby dla tego epizodu warto obejrzeć film!) Rossy de Palmę jako aktorkę, która w filmie Mateo gra, cóż - uroczą wariatkę.


Myślę, że nie muszę pisać dłuższego komentarza, gdyż zdradzanie wszystkich wątków mija się z celem. Dodam tylko, że warto zwrócić uwagę również na Tamara Novasa w roli Diego, syna Judit. Jego filmografia nie jest jeszcze imponująca ilościowo, ale tytuły takie jak "Duchy Goi" czy fenomenalne "W stronę morza" oraz, naturalnie, "Przerwane objęcia" mówią same za siebie - to będzie gorące nazwisko w kinie hiszpańskim!