Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julie Christie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julie Christie. Pokaż wszystkie posty

22 października 2011

New York, New York

Dzisiaj (w nawiązaniu do środowej Kinomaszyny, o której pisałam TUTAJ) napiszę o kilku filmach, w których jedną z głównych ról gra... Nowy Jork.


Jednym z reżyserów, który szczególnie lubi portretować Nowy Jork jest mistrz Martin Scorsese - wyreżyserował on aż trzy filmy z Nowym Jorkiem w tytule:

- "New York, New York"
(1977)


Rzeczywistość tego filmu to powojenna Ameryka, a jego bohaterami są Jimmy Doyle (Robert De Niro), utalentowany saksofonista i piosenkarka Francine Evans (Liza Minnelli). To dość bolesna historia w konwencji musicalu, w którym dodatkowym bohaterem jest przejmująca zazdrość.


- "Gangi Nowego Jorku"
(2002)


Historia rozgrywająca się w XIX wieku w nowojorskiej dzielnicy Five Points, jednym z najbiedniejszych miejsc w całej Ameryce, gdzie gangi walczyły o kontrolę na ulicach wśród płonących budynków i wszechobecnej politycznej korupcji. Bohaterowie filmu to Amsterdam Vallon (Leonardo DiCaprio), młody irlandzki imigrant, który wraca do Five Points, by zemścić się na Billym Rzeźniku (Daniel Day -Lewis), przywódcy anty-imigranckiego gangu, który był sprawcą śmierci ojca Amsterdama. Przy okazji Amsterdam poznaje Jenny (Cameron Diaz), kobietę-kieszonkowca z równie mroczną przeszłością.


Dla mnie "Gangi Nowego Jorku" to nie tylko historia zawiłego trójkąta, ale także - wspaniale oddana atmosfera niepokoju, jaki trawił Nowy Jork w 1863 roku, gdy do jego bram zastukały echa Wojny Secesyjnej.


Ze ścieżki dźwiękowej do filmu pochodzi piękna, poruszająca kompozycja U2 - "The Hands that Built America". Z tą piosenką wiąże się jedno z moich największych Oscarowych rozczarowań. To była pewna noc w 2003, kapitalnym roku dla kinematografii, bo wśród nominowanych filmów znalazły się takie dzieła jak "Pianista", "Porozmawiaj z nią", "I twoją matkę też", "Godziny" czy "Frida". Natomiast w kategorii na najlepszą piosenkę z zespołem U2 zwyciężył Eminem i jego "Lose Yourself" z "8. Mili", czego ja do tej pory nie potrafię wybaczyć Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej.


- "Nowojorskie opowieści" 
1989

Film składający się z trzech nowel, których autorami, oprócz Martina Scorsese są także Francis Ford Coppola i Woody Allen.


I to właśnie Woody Allen jest również uważany za niekwestionowanego mistrza w portretowaniu w swoich filmach Nowego Jorku.
Na pewno znacie chociaż kilka z jego klasycznych filmów, na przykład "Annie Hall" albo "Manhattan", uważane za kwintesencję stylu Woody'ego Allena i rzeczywistości, w jakiej się rozgrywają.


Ja przyznam, że nie jestem wielką fanką Woody'ego Allena, chociaż absolutnie uwielbiam "Słodkiego drania" i "Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać". Nowy Jork od wielu lat odkrywał przed nami wszelkie neurozy autobiograficznych bohaterów Allena, ale ostatnio Woody Allen zaczął się ostatnio niesamowicie otwierać na inne miasta. Na liście po Wenecji pojawił się Londyn, Barcelona, Paryż... być może o czymś zapomniałam, ale słyszałam, że mistrz komedii już szykuje się do podbijania kolejnych metropolii.


Kolejnym filmem, jaki jeszcze przychodzi mi do głowy jest oczywiście "Seks w wielkim mieście", którego jestem niepoprawną miłośniczką (z resztą zarówno filmu, jak i serialu)...  Piszę o nim znów dzisiaj, bo, nie ukrywajmy – pięć wyzwolonych bohaterek przeżywających swoje frustracje, przygody, dramaty i miłości to jedno, ale żadna z tych historii nie byłaby tak interesująca, gdyby nie otoczenie Nowego Jorku.


To właśnie miasto dało scenarzystom możliwość wykreowania kilku mocnych osobowości, które zmagają się nie tylko ze swoimi problemami, ale także – desperacko starają się wyróżnić w dżungli wielkiego miasta. Myślę, że jest to często pomijany, ale również niesamowicie ważny i chyba najbardziej interesujący aspekt sagi o singielkach.


Ostatnim nowojorskim filmem będzie oczywiście "Zakochany Nowy Jork", czyli jeden z planowanych kilku nowelowych filmów opiewających zalety i podkreślających cechy charakterystyczne wielkich miast.
Myślę, że wielu z nas, nauczonych doświadczeniem "Zakochanego Paryża" spodziewało się zupełnie innego filmu – serii lekkich, przyjemnych historii, które mogłyby pokazać blaski Nowego Jorku. Tutaj natomiast znacznie więcej jest półcieni. 


Muszę przyznać, ze ten film, jak chyba każdy, w którym zbiera się tak wielu różnych twórców by zrobić tak różnorodne tematycznie nowele, jest bardzo nierówny (moje ulubione to te, w których występują Chris Cooper i Robin Wright, Bradley Cooper oraz ta z Shia LaBeoufem i Julie Christie). Jednak, naprawdę warto go obejrzeć, bo poszczególne nowele rozwiają się i splatają ze sobą w dosyć zaskakujący sposób.


A Wy które filmy z Nowym Jorkiem w tle lubicie najbardziej?

PS. Wszystkie audycje będę umieszczać w sieci, więc jeśli będziecie mieli ochotę w wolnej chwili posłuchać, o czym mówię co środę o 19:00 w UniRadiu, już wkrótce Was do tego zaproszę.

fotografie: listal.com

13 lutego 2011

Bob Willoughby i jego piękne kadry


 Audrey Hepburn i jej jelonek Ip 
na planie filmu "Zielone Domostwa", 1958

Dzisiaj chcę Wam pokazać kilka fantastycznych zdjęć. Wszystkie wykonał Bob Willoughby (1927-2009) podczas swojej wieloletniej pracy na planie najwybitniejszych filmów należących do klasyki światowego kina. Fotografował niemal przez całe swoje życie, czyli od momentu, gdy w dniu dwunastych urodzin otrzymał swój pierwszy aparat.

James Dean na planie 
"Buntownika bez Powodu", 1955

Jane Fonda na planie "Klute"
1970

Początkowo fotografował muzyków jazzowych, pracował dla "Harper's Bazaar", aż stał się jednym z pierwszych artystów dokumentujących pracę na planie filmowym. Zobaczcie, jak inspirujący jest backstage przemysłu filmowego Miasta Aniołów lat 50. i 60.


Gregory Peck i Deborah Kerr 
na planie filmu "Ukochany niewierny" 
1959


słynny profil Alfreda Hitchcocka
na planie filmu "Marnie", 1964


Audrey Hepburn i George Cukor odpoczywają
po nakręceniu sceny w Covent Garden,
"My Fair Lady", 1963

Bob Willoughby
pracował przy ponad dwudziestu filmach, wśród których znajdziemy między innymi takie tytuły, jak "Kto się boi Virginii Woolf?", "Absolwent" czy "Dziecko Rosemary". Fotografował Elizabeth Taylor, Marilyn Monroe, Franka Sinatrę, Johna Wayne'a i innych. Jego muzą była Audrey Hepburn i to jej osobę najczęściej zobaczymy na dziełach artysty.

zjawiskowa Julie Christie 
na planie filmu "Petulia", 1967

Elizabeth Taylor krzycząca na Richarda Burtona 
w filmie "Kto się boi Virginii Woolf?"
1965

Michael Caine na planie filmu "Gambit"
1965

Swoją przyszłą żonę fotograf poznał na pokładzie samolotu w roku 1959 - była stewardessą. W sześć tygodni później wzięli ślub, w 1972 wyprowadzili się z czwórką dzieci do Irlandii, gdzie kupili razem zamek.

Sophia Loren i Elvis Presley
1958

Od tamtego czasu Willoughby pracował już tylko przy pięciu filmach, choć oczywiście jego zdjęcia wieszano na wystawach i w galeriach na całym świecie. Przez siedemnaście lat zajmował się także fotograficznym ilustrowaniem irlandzkiej poezji.

Jean Seberg w dniu, w którym otrzymała rolę 
w filmie "Święta Joanna" 
1956
Jane Fonda na planie filmu
"Czyż nie dobija się koni?"
1969

Humphrey Bogart
1953


wszystkie fotografie można obejrzeć na stronie www.willoughbyphotos.com
część informacji pochodzi ze strony www.swiatobrazu.pl.