Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Al Pacino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Al Pacino. Pokaż wszystkie posty

21 maja 2011

Gorączka Sobotniej Nocy


Zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnio okrutnie zaniedbałam blog i mam nadzieję, że wakacje chociaż częściowo poprawią tę przykrą sytuację ... Obecnie wiele czasu zajmuje mi przygotowanie się do audycji - archiwalne odcinki KINOMASZYNY możecie znaleźć TUTAJ, a dzisiaj - mój ukochany film muzyczny!

"Gorączka Sobotniej Nocy"
reż. John Badham
1977

Kiedy w 1977 roku na ekrany kin weszła "Gorączka Sobotniej Nocy" i widzowie poznali soundtrack autorstwa niepokonanych braci Gibb wiadome było, że disco właśnie się skończyło. Bo rzeczywiście, nigdy później nie powstało w tym klimacie nic tak świetnego, jak piosenki zespołu Bee Gees... W Stanach Zjednoczonych ten soundtrack, jak i sam film, były prawdziwymi ikonami kultury disco. Płyta pokryła się piętnastokrotną platyną, utrzymywała się na listach przebojów przez kilkadziesiąt tygodni i była ówcześnie najlepiej sprzedającą się ścieżką dźwiękowa w historii kina (ten świetny wynik pobił dopiero soundtrack z "Bodyguarda").

Główny bohater filmu, Tony Manero (świetny John Travolta) jest niewykształconym nastolatkiem z Brooklynu, który pracuje w sklepie z artykułami chemicznymi. Co tydzień chodzi do lokalnej dyskoteki, gdzie zmienia się w króla parkietu. To tu słyszy niezliczone ilości komplementów na temat swojego tańca – tego, co, wydawałoby się, robi najlepiej. To tu także spotyka Stephanie (Karen Lynn Gorney), tancerkę, która w niedługim czasie zupełnie zmienia jego życie. Kobieta wiele opowiada mu o Manhattanie, miejscu, gdzie mieszka, a jednocześnie – miejscu, o którym marzą Tony i jego koledzy.

"Gorączka sobotniej nocy" nie jest wyłącznie świetnym filmem o tańcu i spełnianiu marzeń. Porusza on temat nierówności społecznych, dyskryminacji i rasizmu. Tony dobrze się czuje na scenie, ponieważ tam nie musi pokazywać swoich intelektualnych słabości. Jego świat to zaledwie kilka ulic, kumple i dyskoteka. Czuje się także nierozumiany przez konserwatywnych rodziców, którzy największy szok przeżywają, gdy okazuje się, że ich starszy syn postanowił porzucić życie w seminarium.


Rola Tony'ego była pierwszym prawdziwym przełomem w karierze Johna Travolty i do dziś jest absolutną ikoną kina. Jednym z głównych symboli filmu stał się... Biały trzyczęściowy garnitur, który Travolta nosi w ważnych momentach filmu. Co ciekawe, początkowo garnitur miał być czarny, jednak zbyt mocno zlewał się z tłem i postanowiono, iż biel będzie znacznie bardziej odpowiednia. Co więcej, producenci rozważali także wycięcie przy montażu scen tanecznych solówek Travolty. Gdy jednak aktor zagroził wycofaniem się z projektu, wszystkie te sceny pozostawiono w filmie, tworząc kolejne wielkie symbole ery disco i kina lat 70.



Jedną z moich ulubionych scen w tym filmie jest moment, gdy Tony Manero podchodzi do lustra, w którym odbija się plakat z Alem Pacino w roli Serpico.
Tony przygląda się swojemu odbiciu i cicho potwierdza sam sobie, iż rzeczywiście, jest dość podobny do Pacino.
Sam Al Pacino natomiast, zapytany, co czuł oglądając tę scenę powiedział:
"Chciałem się schować. To było nieprzyjemne" – podkreślając, jak ważne jest dla niego oddzielenie osoby aktora od granej przez niego roli. Mimo wszystko jednak Pacino podkreśla, iż John Travolta jest bardzo utalentowanym aktorem.

fotografie: dvdbeaver.com, listal.com.

17 stycznia 2011

Golden Globe Awards 2011


Rozdanie Złotych Globów już za nami, trzeba przyznać, że obyło się bez większych niespodzianek... Najbardziej chyba cieszy mnie nagroda dla Colina Firtha - w filmie "Jak Zostać Królem" wciela się on w postać króla Jerzego VI, którego największym problemem jest... niemożność wysłowienia się. Colin Firth ma znakomitą passę, którą na dobre rozpoczął świetną rolą w "Samotnym Mężczyźnie" Toma Forda (pisałam o nim TUTAJ).


Cóż więcej?
W kategorii najlepszego filmu w wielu pomniejszych rozdaniach nagród (przedoscarowe nagrody krytyków ważnych amerykańskich miast, etc) przoduje "The Social Network", który także i tym razem został uznany najlepszym dramatem, co więcej, David Fincher po raz kolejny udowodnił wielką klasę i zdobył Złoty Glob za najlepszą reżyserię. Ja z całego dorobku Finchera chyba najbardziej lubię "Grę" z 1997 roku (chociaż, nie mogę odmówić niczego ani "Fight Clubowi" ani "Se7en").


Najlepszą aktorką w dramacie została Natalie Portman, którą szczerze uwielbiam. W "Czarnym łabędziu" Darrena Aronofsky'ego stworzyła bardzo ciekawą postać chorobliwie ambitnej baletnicy (której zapał nieustannie podsycany był niespełnionymi ambicjami... jej matki). Skupiona na pracy panienka z zasadami z dnia na dzień zmienia się w robota, który dla roli zrobi wszystko, w histeryczkę, którą opanowuje mania prześladowcza, w mistrzynię sceny, w postać tragiczną. Brawa.


Świetnym wyborem jest także przyznanie nagrody za najlepszy serial dramatyczny produkcji "Zakazane Imperium" (pierwszy odcinek wyreżyserował nikt inny, jak sam Martin Scorsese). Znakomity serial, wyraziste postacie, wspaniale oddane realia Ameryki w czasach prohibicji i świetne aktorstwo - nic dziwnego, ze nagroda dla najlepszego aktora w serialu dramatycznym przypadła w udziale Steve'owi Buscemi.


Cieszy mnie także nagroda dla Ala Pacino za rolę w  filmie telewizyjnym "You Don't Know Jack", uhonorowanie Roberta de Niro za całokształt wydaje się być czystą formalnością, z kolei nagroda za drugoplanową rolę dla Christiana Bale'a w filmie "Fighter" może być dla niego nie tylko przepustką do Oscara, ale także - coraz ciekawszych ról. Wydaje mi się bowiem, że był on do tej pory dość niedoceniany i, chyba przede wszystkim, postrzegany przez pryzmat grania legendy komiksu - Batmana.



Zapraszam na Facebooka!
Zgłosiłam także mój blog do corocznego onetowego konkursu Blog Roku (kategoria: Kultura), możecie podglądnąć TUTAJ i, jeśli macie ochotę, wysłać SMS o treści E00167 na numer 7122. Koszt SMS to 1,23 zł brutto. Dochód z głosowania zostanie przekazany na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych.
Do zakończenia głosowania pozostały niecałe 3 dni.

fotografie: kingsspeech.com, allmoviephoto.com