Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ben Whishaw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ben Whishaw. Pokaż wszystkie posty

23 grudnia 2012

Na Boże Narodzenie...


W tym roku nie będzie podsumowania, bo widziałam zdecydowanie zbyt mało nowości: ciągle jeszcze muszę ponadrabiać filmowe zaległości, które piętrzą się z zatrważającą szybkością, a ostatnio znacznie bardziej, niż do nowości, ciągnie mnie to kina sprzed co najmniej kilkunastu lat.
Zanim jednak koniec roku, będzie przerwa świąteczna, a ja wprost KOCHAM Boże Narodzenie. Spakowałam już prezenty, zrobiłam z Mamą świąteczne stroiki i pomagałam w ubieraniu choinki. W święta (lub tuż po nich!) uwielbiam wraz z całą rodzinką zrobić sobie mały seans filmowy, dlatego dzisiaj również dla Was mam kilka filmowych inspiracji, które możecie wykorzystać, jeśli również planujecie świąteczne oglądanie:

ANIMACJA

"Fantastyczny Pan Lis"
reż. Wes Anderson
2009

Wspaniała animacja dla całej rodziny, będąca brawurową ekranizacją prozy Roalda Dahla ("Matylda", "Wiedźmy", "Charlie i fabryka czekolady") ze znakomitym dubbingiem (dlatego polecam wersję z napisami!), w którym błyszczą Meryl Streep, Willem Dafoe, Bill Murray, George Clooney, Jason Schwartzman czy sam Wes Anderson.


Tytułowy lis mieszka w skomplikowanym systemie podziemnych korytarzy i wraz z rodziną i przyjaciółmi wiedzie spokojne i dostatnie życie trudniąc się... okradaniem okolicznych farmerów. Problem pojawia się, gdy cała trójka poszkodowanych postanawia pozbyć się lisa raz na zawsze.


MELODRAMAT "Powrót do Brideshead"
reż. Julian Jarrold
2008



Ten przepiękny (szczególnie pod względem estetyki!) melodramat jest wnikliwym i wciągającym portretem angielskiej arystokracji (a właściwie jej powolnego upadku) u progu II wojny światowej. 
To również opowieść o różnicach międzyklasowych i fascynującym trójkącie uczuciowym pomiędzy zdolnym, ale skromnie urodzonym Charlesem (Matthew Goode) oraz bogatym i dekadenckim rodzeństwem - Sebastianem (Ben Whishaw) oraz Julią (Hayley Atwell).


Tytułowe Brideshead do posiadłość Sebastiana i Julii, w którym Charles spędza sporo czasu, podczas którego daje się wciągnąć w towarzyskie gry i narażony jest na niezliczoną ilość (nierzadko ekstrawaganckich) pokus. 
Jednym z najbardziej ekscytujących wątków filmu jest natomiast opozycja religijna (Charles to ateista, natomiast rodzeństwo zostało wychowane w środowisku radykalnie katolickim) i to, jak wiele hipokryzji kwitnie w świecie, który tak pociąga Charlesa.


MUSICAL

"Across the Universe"
reż. Julie Taymor 
2007

Jude (Jim Sturgess) jedzie do Stanów Zjednoczonych, by odnaleźć ojca którego nigdy nie poznał. Tam, w samym centrum hippisowskiej rewolucji poznaje Lucy (Evan Rachel Wood) i jest to początek, oczywiście, historii miłosnej.



Kanwą dla filmu stały się piosenki zespołu The Beatles (wśród których moim faworytem pozostaje wykonanie piosenki "I Am The Walrus" przez Bono - być może dlatego, że to moja ulubiona piosenka z całego repertuaru Beatlesów). Nie jest to być może film pełen ubogacających treści, ale jego warstwa wizualna (która wygląda jakby powstawała pod wpływem silnych środków halucynogennych...) i oprawa muzyczna sprawiają, że naprawdę warto go zobaczyć!

fotografie: listal.com



Ale PRZEDE WSZYSTKIM, 

życzę Wam ciepłych, rodzinnych, pogodnych 
świąt Bożego Narodzenia 
i wielu filmowych olśnień w Nowym Roku!


8 grudnia 2012

Atlas Chmur


reż. Lana Wachowski, Andy Wachowski, Tom Tykwer
scen. Lana Wachowski, Andy Wachowski, Tom Tykwer
2012


Twórcy filmu - Tom Tykwer i rodzeństwo Wachowskich - zaproponowali bardzo różnorodną estetycznie i klimatycznie podróż po kilku czasoprzestrzeniach powiązanych ze sobą w niesamowicie finezyjny sposób. "Atlas Chmur" to wciągający, wielobarwny patchwork skomponowany z sekwencji melodramatycznych, futurystycznych (i antyutopijnych jednocześnie!), sensacyjnych, a nawet komediowych.


Najbardziej imponujące wydało mi się to, jak w każdej z historii zaprezentowana została koncepcja moralności. Różnice czasowe, kulturowe czy wynikające z charakterów konkretnych postaci prezentują (i tłumaczą!) kompletnie sprzeczne postawy moralne i etyczne (mamy więc świat, w którym najważniejszy jest honor i wierność rodzinie, świat, gdzie pieniądze są ważniejsze, niż życie drugiej osoby oraz czasoprzestrzeń, w której źródłem nietolerancji jest pochodzenie - naturalne bądź będące pod wpływem ingerencji zdobyczy genetyki).


Równie mocno w filmie fascynuje sama koncepcja istnienia mnogości czasoprzestrzeni (trwających jednocześnie, ale nie tylko), jakie mogą mieć na siebie nawzajem bardzo silny wpływ. Ta gra została podkreślona przez reżyserów przypisaniem wielu ról (rozgrywających się w różnych czasoprzestrzeniach) konkretnemu aktorowi.


I dlatego (rewelacyjny!) Tom Hanks gra tutaj (między innymi) zarówno żądnego bogactw lekarza, nieobliczalnego pisarza jak i honorowego Isaaca - człowieka lasu. Halle Berry jest i dociekliwą dziennikarką i magiczną Jocastą. Jim Sturgess wciela się w rolę impulsywnego Szkota, w zapalonego przeciwnika niewolnictwa, jak i uwikłanego w polityczne rozgrywki Hae-Joo z mrocznej przyszłości. (cudowny) Jim Broadbent jest i sprytnym, ale poczciwym wydawcą, i chmurnym kapitanem, Ben Whishaw to zarówno wybitnie utalentowany kompozytor Robert Frobisher, jak i ... zafascynowany jego dziełami hippis pracujący w sklepie z winylami. 
Jakkolwiek dziwnie by to zabrzmiało, wszyscy są w swoich rolach autentycznie wspaniale obsadzeni.


To oczywiście jedynie część ról i obsady w ogóle, ale muszę podkreślić, że moje szczególne uznanie wzbudził Hugh Grant - aktor, którego uwielbiam za czar, który daje brytyjskim komediom (głównie romantycznym) oraz klasę, jaką pokazywał niejednokrotnie w filmach kostiumowych. Obsadzenie go w roli bestialskiego wodza Kony (tuż obok innych postaci, takich jak obłudny pracownik koncernu energetycznego czy jasnowidz) było strzałem w dziesiątkę i pokazało, że Hugh Grant ma w sobie również dzikość oraz negatywne emocje i umie pokazać je na ekranie.


"Atlas Chmur" to epickie widowisko z porywającą muzyką, wspaniałą scenografią i charakteryzacją oraz intrygującym scenariuszem, który, chociaż niepozbawiony hollywoodzkich schematów, wciąga i pozostawia uczucie przeżycia pewnej czarującej, refleksyjnej przygody.


PS. Straciłam chyba ostatnio zapał do pisania recenzji. Znacznie większą frajdę sprawiają mi analizy jakichś elementów czy filmowych motywów. Ale postaram się zachować na blogu względną równowagę :)

fotografie: listal.com