Kilka dni temu pisałam o istocie koloru w filmie "American Beauty" (możecie o tym poczytać TUTAJ). Dzisiaj chcę Wam przedstawić kolejne fragmenty książki Pati Bellantoni "Jeśli to fiolet, ktoś umrze", a także - zaprosić do wzięcia udziału w konkursie, w którym dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wojciech Marzec będziecie mogli wygrać trzy egzemplarze tej książki.
Tematem dzisiejszych fragmentów jest...
Tematem dzisiejszych fragmentów jest...
Arcydzieło Francisa Forda Coppoli to bez wątpienia jeden z najbardziej ikonicznych filmów traktujących o wojnie w Wietnamie. Kapitan Benjamin Willard (grany przez Martina Sheena) otrzymuje zlecenie zlikwidowania pułkownika Waltera Kurtza (wielki Marlon Brando), który dezerterując z amerykańskiej armii, stworzył na pograniczu Kambodży swoją własną armię i minipaństwo podległych mu tubylców.
Willard najpierw musi dotrzeć do granicy frontu, a następnie na własną rękę z kilkoma towarzyszącymi mu żołnierzami odnaleźć miejsce pobytu Kurtza i dokonać jego egzekucji. Samo miejsce, do którego podróżuje główny bohater staje się dla niego coraz bardziej dzikie i odległe. Willard ciągle myśli o Kurtzu, boi się go, a jednocześnie, jest nim zafascynowany. Niesamowite okaże się oczywiście także samo spotkanie z Kurtzem.
"W tym filmie powietrze (...) to pomarańczowe spaliny z piekła rodem, które wizualnie przenikają cały film. (...) To nowy kolor XX wieku. To napalm i Pomarańczowy Agent. A towarzyszą mu o dziwo spikerzy hałasujący muzyką Wagnera.
Kolor powietrza zrodził się z nowych zanieczyszczeń, które otulają wszystko i wszystkich bez wyjątku. Zabójca Kapitan Willard podróżuje łodzią w głąb kambodżańskiej dżungli, by znaleźć i zabić innego mordercę. Obu otula pomarańczowe światło."
"Od pierwszej sceny dżungla pokazana jest poprzez pomarańczowy dym palącego się napalmu. W rzeczywistości, kolory granatów dymnych odgrywały rolę oznaczeń naziemnych, które wskazywały pozycję rannych helikopterom ewakuacyjnym. Jako pierwsze pojawiają się żółty i zielony, ale w filmie pozostają niezauważone. Kolorowy dym przybiera pozaziemskie i coraz bardziej złowieszcze znaczenia. (...) Na brzegu rzeki pojawia się znikąd fioletowy dym. A kiedy się pojawia, zaczynają umierać ludzie."
"Mistrz manipulacji Francis Ford Coppola zadbał o to, aby już na początku filmu kolory miały wyraźnie oznaczone znaczenie tak, by widownia uwierzyła, że film bazuje na rzeczywistości. W miarę rozwoju akcji, dym, już przez publiczność podświadomie zidentyfikowany, staje się częścią koszmaru - złowieszczym ostrzeżeniem zbliżającego się horroru."
I czas na KONKURS!
Aby zdobyć jeden z trzech egzemplarzy książki
Pati Bellantoni "Jeśli to fiolet, ktoś umrze"
wystarczy, że wyślecie do mnie mailem dowolne trzy tytuły
filmów z kolorem w tytule
na adres: kinofilka@gmail.com.
Na maile czekam do przyszłego piątku, 7 października.
Powodzenia!
Powodzenia!
fotografie: listal.com
bibliografia: Bellantoni P., "Jeśli to fiolet...", Warszawa 2010, str. 152-153.






























