21 września 2009

Dla Oka


Niesamowita jest plastyka w dziełach Pedro Almodóvara. Zaczynając od plakatów - które oddają młodzieńcze zafascynowanie Mistrza sztuką Andy'ego Warhola (nie zapominajmy też, że wczesne filmy Almodóvara inspirowane były filmowymi próbkami Warhola!), przez wnętrza aż po czołówki filmów.



Spójrzcie na plakat z "Volver" - ten mak we włosach i różowe usta Penelope Cruz dodają jej zadziorności, która będzie cechą charakterystyczną przez cały film. Miałam ten plakat przez długi czas na ścianie, bo uwielbiam "Volver" - to doskonale napisana historia z udziałem najznakomitszych aktorek Almodóvara, opowieść przesiąknięta nostalgią. Jest jakby westchnieniem oraz ukłonem w stronę charakterystycznej hiszpańskiej ludowości i kobiecej solidarności, z zachowaniem tego, co w kinie Almodóvara uwielbiam najbardziej - absurdu, szczypty perwersji i ogromu niewymuszonej oryginalności.




Moja mama mówi, że uwielbia tapety we wnętrzach Almodóvara. Perełki wzornictwa.
Radzę zwrócić uwagę na wystrój mieszkań bohaterów Almodóvara, bo, jak sam przyznaje, jest to misternie złożona konstrukcja, pozwalająca łączyć zamierzoną abstrakcję z dosłownością.



"(...) Konsekwentnie staram się otaczać moich bohaterów przedmiotami, które mają różnorakie konotacje, a nie służą jedynie do ozdoby. Proponuję tym samym widzowi różne ścieżki pozwalające dotrzeć do wnętrza postaci. (...) Wybieram te elementy bardzo starannie i chociaż nie charakteryzują one sylwetek bohaterów, to przynajmniej sugerują coś na ich temat."


z: "Almodóvar. Rozmowy" przeprowadził Frederic Strauss
wyd. Świat Literacki, Izabelin 2003, tłum. Oskar Hedemann

W "Kice" delektujemy się detalami pokoju Kiki i Ramóna - tym, co leży na łóżku dzieląc je na dwie części - ewidentnie męską (kryształowa popielniczka, fotografia jako wspomnienie matki) i ewidentnie kobiecą (wizerunki związane z Wielkim Tygodniem, figurki ulubionych zwierząt).
Pedro Almodóvar jawi mi się coraz wyraźniej jako filmowy człowiek-orkiestra. Nie mogę się doczekać "Przerwanych Objęć", żeby się niczym nie sugerować, zdecydowałam się nie czytać żadnych recenzji.




PS. Panie Marcinie! Ja wiedziałam, że ta Gdynia będzie należała do Pana!
Złote Lwy - Gdynia 2009 - najlepsza drugoplanowa rola męska - nagroda dla Marcina Dorocińskiego za rolę w filmie "Rewers"

Krzysztof Krauze, przewodniczący tegorocznego Jury powiedział, że coś interesującego dzieje się w polskim kinie. A on na pewno ma rację!

20 września 2009

Pedro i jego Mujeres


Gdybym była hiszpańską aktorką (lub aktorką w ogóle!) dniami i nocami marzyłabym, aby chociaż raz, gdziekolwiek, zostać nazwana
kobietą Almodóvara, bo to kojarzy mi się niemal z pełnią aktorskiego wtajemniczenia. Pedro Almodóvar uwielbia kobiety. Uważa, że są znacznie bardziej złożone, niż mężczyźni. Jak nikt inny potrafi ukazać kobiecy świat, nadać mu milion różnych wymiarów i dowieść, że mężczyźni są tam jakby zbyteczni (chociaż, jak możemy się przekonać w "Matadorze" lub "Porozmawiaj z nią", często mężczyzna jest dopełnieniem kobiety, czynnikiem, który postać kobiecą czyni jeszcze bardziej intrygującą, wprowadza ją na nowe tory. Ja miewam wrażenie, że mężczyźni są czasem dla Almodóvara po prostu najbardziej pasującym rozwiązaniem fabularnym).



Jest więc kilka aktorek, które mistrz Almodóvar zatrudnia równie chętnie, jak często:

Carmen Maura


Pomogła mu przy tworzeniu jego pełnometrażowego debiutu "Pepi, Luci, Bom i inne dziewczyny z dzielnicy" (1980) i zagrała w nim jedną z tytułowych ról - Pepi zgwałconą przez policjanta, który odkrywa u niej plantację marihuany. Gdy wydawało się, że Maura i Almodóvar tworzą filmowy duet idealny, w 1988 ich zawodowe drogi się rozeszły, aby Carmen mogła znów zabłysnąć jako matka wracająca z zaświatów w "Volver" (2006) - co ciekawe, za kreacje aktorskie w tym
filmie nagrodę w Cannes odebrał cały żeński zespół, jako perfekcyjna i nierozerwalna układanka.

Penelope Cruz


Almodóvar powtarza, że woli Penelope plebejską niż wyrafinowaną, do "Volver" wystylizował ją na młodą Sophię Loren z włoskich komedii i kazał walczyć z demonami przeszłości i przykrym życiem codziennym. We "Wszystko o mojej matce" (1999) gra siostrę miłosierdzia, która zachodzi w ciążę z prostytuującym się transwestytą-nosicielem wirusa HIV. Kiedyś miałam pewne wątpliwości co do oceny umiejętności i filmowej prezencji Penelope, ale po pewnym czasie (i kreacjach Almodóvara) z przekonaniem mogę powiedzieć, że jes
t po prostu rewelacyjna.

Victoria Abril


"najbardziej interesuje mnie u niej zdolność do gry w stanie napięcia, chociaż nie zawsze jej to odpowiada. Często mówi mi: "Pedro, dlaczego nie napisałeś dla mnie przyjemnej roli grzecznej i sympatycznej dziewczynki?". Marzę, aby Victoria stała się drugą Betty Davis"

z: "Almodóvar. Rozmowy" przeprowadził Frederic Strauss
wyd. Świat Literacki, Izabelin 2003, tłum. Oskar Hedemann

Rossy de Palma


Jedna z najbardziej charakterysycznych kobiet świata. I, jednocześnie, jedna z najlepiej pasujących osób do światów Pedro Almodóvara.

Na ten temat można by napisać cały doktorat (bo nie wspomniałam powyżej o Chus Lampreave, Marisie Paredes, Juliecie Serrano, Loli Duenas czy Bibi Andersen!) , dlatego wybaczcie mi dość powierzchowne potraktowanie sprawy, ale z drugiej strony nie mogłam sobie odmówić podkreślenia tak dobitnej cechy kina Almodóvara, jaką jest, można rzec, jego cudowna kobiecość.

fotografie
I jeszcze mała dygresja pozafilmowa:


Oto Gaba Kulka, czyli postać na polskiej scenie muzycznej, której chciałabym się baczniej przyglądać. Na kameralnych koncertach prezentuje się świetnie, ja byłam naprawdę zachwycona. Ma znakomite warunki głosowe, fantastycznych muzyków, intrygujące aranżacje i bardzo czarującą osobowość. To taka jakby awangardowa, polska wersja połączenia Kate Bush z Dolores O’Riordan i szczyptą fantazji.
Warto znać!

17 września 2009

Maestro


Przy okazji zbliżającej się polskiej premiery "Przerwanych Objęć" ("Abrazos Rotos") - nowego filmu mojego Mistrza Pedro Almodóvara, chcę przypomnieć sobie i Wam przy okazji kilka jego wcześniejszych filmów, obrazów, fragmentów, cytatów,czyli wszystko to, co sprawia, że jak oglądam film Pedro, mam ochotę pracować przy jego produkcjach chociażby jako stojak na kubki.



Drżące ciało - Carne trémula
1997



To mój ulubiony film Pedro Almodóvara. Traktuję go bardzo sentymentalnie, żeby nie powiedzieć, osobiście, bo po raz pierwszy widziałam go już dawno, gdy dopiero zaczynałam poznawać jego dzieła, po drugie - jest to film, w którym odkryłam Javiera Bardema, a takich momentów w życiu się nie zapomina.
Głowni bohaterowie tego filmu to pożądanie, pasja, namiętność. Losy ludzi, jak zwykle u Almodóvara, splątują się w sieci skomplikowanych związków głównie miłosnych lub czysto erotycznych.



Elena czeka na dostawcę narkotyków. W jej domu zjawia się Victor, z którym spędziła jedną jedyną noc i który absolutnie nie może o niej zapomnieć oraz dwóch funkcjonariuszy madryckiej policji. Pojedyncza kula wystrzelona podczas tej konfrontacji zmienia życie całej czwórki - Victor, oskarżony o postrzelenie jednego z policjantów trafia do więzienia.
Kiedy wychodzi po sześciu latach i dowiaduje się, że Elena wyszła za mąż za okaleczonego mężczyznę, zaczyna prowadzić własną erotyczną grę, która znowu splecie ich losy.



Oprócz pikantnych i (znów, co charakterystyczne dla kina Mistrza) oryginalnie poprowadzonych scen erotycznych film jest elektryzujący, niejednonaczny, po prostu perfekcyjny.
Fantastyczna: scena porodu w autobusie - Penelope Cruz po raz pierwszy u Almodóvara... błyszczy i iskrzy i jest, naprawdę, jednym z najlepszych epizodów w historii kina.



"Kiedy pracuję, myślę o sobie jedynie jako o filmowcu i człowieku, lecz w chwili, gdy nadchodzi czas pokazania filmu publiczności, dociera do mnie słowo "rynek" i dostaję wtedy zawrotu głowy. Nie mam ochoty stać się reżyserem megalomanem albo też kapryśnikiem, wydającym olbrzymie pieniądze na czysto indywidualne poszukiwania. Nie oznacza to bynajmniej, że nie urzekły mnie niektóre działania bliskie megalomanii (...). Ale nie chcę, aby mnie samemu się coś takiego zdarzyło, nie chcę nikogo doprowadzić do ruiny."

z: "Almodóvar. Rozmowy" przeprowadził Frederic Strauss
wyd. Świat Literacki, Izabelin 2003, tłum. Oskar Hedemann



14 września 2009

Burn After Reading


reż.

scen. Joel Coen , Ethan Coen
2008



Bracia Coen mają klasę.
Ci, którzy widzieli "To nie jest kraj dla starych ludzi" z szokująco doskonałą kreacją Javiera Bardema zgodzą się ze mną, że jest to film, którego nie sposób zapomnieć - świetnie zrealizowany, nasycony psychozą, świdrujący każdą komórkę nerwową. Joel i Ethan Coen kolejnym filmem przekonują, że ich dobra passa nigdy nie była dziełem przypadku. I dla tych, którzy szukają dobrej, werbalnie pikantnej komedii ze świetną obsadą - "Tajne Przez Poufne" z pewnością przypadnie Wam do gustu.



Siłą tego filmu, oprócz dialogów, są bezapelacyjnie postacie. Jest to absolutny koncert znakomitego aktorstwa, bohaterowie filmu są ze sobą powiązani dość skomplikowaną siecią zależności, wśród których wyróżniamy nie tylko relacje damsko-męskie (włączając randkowanie on-line), ale i posiadanie pewnych ściśle tajnych danych, które zaprowadzą ich wszystkich do rosyjskiej ambasady.



Przede wszystkim zwróćmy uwagę na świetnego
Brada Pitta - jego mimikę, jego teksty, jego ruchy (!) - nawiasem mówiąc, z każdym kolejnym filmem coraz bardziej go lubię - a tutaj, cóż... jego Chad jest instruktorem z siłowni, przygłupim mięczakiem, którego w tym wykonaniu się absolutnie kocha.



Rewelacyjny jest też George Clooney jako Harry - szeryf w ministerstwie skarbu, zakochany w sobie Casanova, mający manię prześladowczą i nieodparty urok osobisty.



Nie można oczywiście nie wspomnieć o aktorach tej rangi co Tilda Swinton, John Malkovich (czyli mężczyzna obdarzony niepowtarzalnie hipnotyzującym głosem) jako tajny agent CIA czy Frances McDormand jako rozhisteryzowana Linda Litzke marząca o Panu Doskonałym i równie doskonałym ciele (dlatego przeszukuje sieć w poszukiwaniu miłości i wplątuje się w polityczną aferę chcąc wyłudzić pieniądze potrzebne do kilku operacji plastycznych) - wszyscy mistrzowsko obsadzeni.



Osobiście nie przepadam za komediami, jednak ta według mnie jest autentycznie zabawna. Sceny zbrodni traktowane są z przymrużeniem oka, ale, jak na dobrą komedię przystało, nie wydaje się to niesmaczne, ponadto zachęcam do wyławiania perełek, jak erotyczna zabawka, którą swojej żonie skonstruował Harry czy scena wizyty Lindy u lekarza.


13 września 2009

Million Dreams


Na prośbę wytwórni Walta Disney'a
Annie Leibovitz zrealizowała magiczną sesję. Każde zdjęcie przedstawia konkretnych bohaterów filmów Disney'a, a w role hiperpopularnych rysunkowo-baśniowych bohaterów wcieliły się największe gwiazdy filmu, muzyki i sportu.
Zdjęcia pokazywane są od kilkunastu miesięcy, w odstępach czasowych i wszystkie możecie obejrzeć na specjalnym blogu



Możemy więc podziwiać Scarlett Johansson jako Kopciuszka, Whoopie Goldberg jako Dżina (gdy Alladynem i Jasminą są Jennifer Lopez i Marc Anthony), Rogera Federera jako Króla Artura, Beyoncé jako Alicję z Krainy Czarów, Davida Beckhama jako książę Filip od Śpiącej Królewny, Jessicę Biel jako Pocahontas, Gisele Bundchen jako Wendy, Mikhaila Baryshnikova, który jest Piotrusiem Panem, a Tina Fey dzwoneczkiem.



Fotografie, które pokazuję, bezapelacyjnie spodobały mi się najbardziej i według mnie najwierniej oddają niepowtarzalny klimat klasycznych bajek Disney'a.
Julie Andrews (wróżka z "Pinokia") i Abigail Breslin:



Przepiękna Rachel Weisz jest Królewną Śnieżką:



A zjawiskowa Julianne Moore - Syrenką Ariel (mistrz świata w pływaniu, Michael Phelps wciela się tutaj w trytona):



11 września 2009

Miłość na Wybiegu

reż. Krzysztof Lang
scen. Anita Nawrocka, Paweł Trześniowski
2009

To jest, niestety, kolejna komedia romantyczna ułożona według niemal identycznego schematu - mamy więc Julię (nowa twarz polskiego kina - Karolina Gorczyca) - prostolinijną, śliczną młodą dziewczynę. Zdradzona przez chłopaka postanawia wziąć się w garść, uciec z małej nadmorskiej miejscowości i rodzinnej smażalni ryb, ale ponieważ z rozpaczy rezygnuje z egzaminu na studia, musi rozpocząć ostrą walkę o przetrwanie w wielkim mieście Warszawa.


Jest Kacper (doskonały w każdym calu Marcin Dorociński) - przystojny, odrobinę niepokorny młody fotograf, Czarny Charakter to Marlena (Urszula Grabowska) - bezwzględna, tyranizująca współpracowniczki właścicielka agencji modelek, jest też osoba, która w ostatnim momencie wpłynie na bieg akcji - przyjaciółka Marleny (Izabela Kuna) i, co stało się chyba trendem w polskich filmach o miłości, pojawia się anioł stóż - osoba doświadczona, stateczna, dobra dusza i wyrocznia (Barbara Brylska).


Julia, wypatrzona w salonie fryzjerskim przez agentkę rozpoczyna swój burzliwy romans ze światem mody. Zakochuje się w fotografie Kacprze i... mamy mały mezalians, gdyż na ultraprzystojnego mężczyznę poluje nikt inny jak Marlena.
Nie będzie zaskoczeniem, gdy powiem, że film jest pełen kryptoreklam, przewidywalny i zbyt luksusowy, a dobroć, szczerość i talent dziewczyny oraz wspomniany przeze mnie, pozornie nieoczekiwany zwrot akcji doprowadzą do słodkiego happy endu.
W filmie nie brak może tytułowej miłości - trochę naiwnej i zbyt szybkiej, płytkiej, chociaż w pięknych kolorach i na zdjęciach najwyższej jakości - mi zabrakło tytułowego wybiegu! Możemy obejrzeć sekwencję z pokazu Macieja Zienia (sam projektant pokazuje się przez chwilę na ekranie) i drugą, z pokazu Vistuli, jednak twórca autentycznie zainteresowany modą mógłby zrobić z tego filmu obraz kultowy z perspektywy czysto modowej, wykreować świetne wizerunki i zadbać o to, aby widz czuł się szczerze zaintrygowany tym, co noszą na sobie aktorzy. To nazwałabym swoistą ignorancją.

Nie skreślam jednak tego filmu zupełnie, bowiem nie jest to obraz tak na wskroś zły jak na przykład "Tylko mnie kochaj" czy "Dlaczego nie". Mamy kilka interesujących ról drugoplanowych (szczególnie Tomasz Karolak), piękne plenery, kilka niezłych kwestii w dialogach, główna bohaterka nie jest jeszcze zmanierowana, całość jest naprawdę przyjemna i wybitnie randkowa i, co absolutnie najważniejsze: jeśli ktoś zadałby mi pytanie, dlaczego ma pójść na "Miłość na wybiegu" odpowiadam bez wahania jednym słowem: Dorociński.

Podczas oglądania tego filmu ostatecznie przekonałam się, że oglądanie Marcina Dorocińskiego w każdym filmie sprawia mi niemal dziką przyjemność. Co prawda do tej pory nie śledziłam jego kariery zbyt uważnie, ale przyznaję, że to był błąd i od pewnego czasu nadrabiam zaległości. Zachwycił mnie w "Boisku Bezdomnych", w "Pitbullu" stworzył kreację doskonałą. Nawet w scenie pierwszego spotkania Julki i Kacpra i w zupełnie ostatniej scenie filmu Dorociński, że się tak wyrażę, mówi Desperem, co dodaje mu jeszcze więcej uroku.

Jest to (kolejna) polska opowieść o Kopciuszku. I ja naprawdę ją kupuję - ze względu na obsadę, ale oczywiście, polskie komedie romantyczne to jeden z tych gatunków, które mają tyle samo przeciwników, co zwolenników, dlatego radzę obejrzeć pewnego dnia przy chęci na "coś lekkiego" i samodzielnie zdecydować, do której grupy się przyłączyć.

10 września 2009

Two Lovers


reż. James Gray

scen. James Gray, Ric Menello

2008

Opowieść o mężczyźnie z Brooklynu, który rozpamiętując swoją utraconą miłość prowadzi podwójną uczuciową grę, poddając się na zmianę niszczącemu uczuciu do sąsiadki i budującemu do córki przyjaciół rodziców.



Film od samego początku jest niepokojący, ten niepokój podsyca rozedrgana muzyka, a ujęcia kamery doskonale obrazują specyficzną dynamikę Brooklynu. Leonard (bardzo dobry Joaquin Phoenix) zachowuje się jak niedoświadczony podlotek. Mieszka z rodzicami, miewa myśli samobójcze, na kobiety reaguje jak nieśmiały nastolatek i kreuje w swojej głowie obraz idealnej miłości.





Sąsiadka Lenny'ego - Michelle (zadziwiająco świeża i naturalna Gwyneth Paltrow) niewiele czyta, często się przeprowadza i ma stwierdzone ADHD.
Traktuje Leonarda jak brata, on ją - jak ideał, mówi: "Czasami czuję się martwy" jakby chciał powiedzieć, że tylko przy niej mógłby odżyć na nowo.



Leonard balansuje na granicy świata, który sobie wymarzył i świata, który dla niego wymarzyli rodzice.
W tym drugim spotyka Sandrę (Vinessa Shaw), która jest zauroczona jego artystyczną duszą i zamiłowaniem do fotografii, rozumie go i chce się nim opiekować.



Mężczyzna szukający uroczej stabilizacji z cudowną kobietą wybrałby życie happy ever after z Sandrą. Ponieważ jednak natura ludzka jest bardziej skomplikowana, niż prosta droga zdrowego rozsądku, rozedrgana, romansująca z żonatym mężczyzną Michelle staje się pociągającą enigmą, chodzącą fantazją, dla której Leonard jest w stanie zrobić wszystko. Kocha się z Sandrą przy dźwiękach opery - muzyce, którą wybrał masochistycznie jako tą, którą upodobała sobie Michelle.
Tak, jakby chciał powiedzieć, że jest panem swojego losu, a tak naprawdę, kiedy jego romantyczne plany ucieczki z ukochaną spala szara rzeczywistość, podnosi się z popiołów.
Bo od niedoświadczonego podlotka różni go zasadniczy szczegół - Lenny nie pali za sobą mostów, a wyjście awaryjne nie jest dla niego nieszczęściem. Happy end w filmie jest słodko-gorzki, ale nie banalny. Leonard patrzy w oczy swojej matce (Isabella Rossellini) na przyjęciu sylwestrowym, jakby mówił, że zmądrzał. I wreszcie wydoroślał.





6 września 2009

Slumdog Millionaire


Postanowiłam wrócić na chwilę do nieco już przebrzmiałego tematu, jednak ten film zapadł mi w pamięć tak bardzo, że muszę go tutaj trochę polukrować.

reż. Danny Boyle

scen. Simon Beaufoy
2008




Po zapowiedziach nic nie zwiastowało sukcesu, miało to być raczej Bollywood by Hollywood, czyli ckliwa, wielowątkowa historia w indyjskich barwach, krajobrazach, materiałach i fakturach, o miłości, nienawiści, zdradzie i przebaczeniu.



Reżyser Danny Boyle stworzył jednak urzekającą i autentycznie poruszającą opowieść o chłopcu ze slumsów Bombaju, który, brutalnie przesłuchiwany przez policyjnych funkcjonariuszy tłumaczy, dlaczego zaszedł tak podejrzanie daleko w hinduskiej wersji megapopularych "Milionerów".
Każde następne pytanie to kolejna opowieść z życia młodego chłopaka Jamala (absolutnie porywający Dev Patel, o którym bez wątpienia napiszę jeszcze wkrótce), który, choć zabrzmi to banalnie, całe życie poświęcił swojej jedynej miłości, Latice (Frieda Pinto). Losy Jamala, Latiki i jego brata Salima są jak najbardziej kolorowy i nieprawdopodobny kalejdoskop, plątanina gorzkich momentów załamania i krótkich chwil ekstatycznego szczęścia.
Jamal, ślepo wierząc w szczęśliwy los brata, nieustannie podąża jego śladami jakby nie zdając sobie sprawy, że jest to wędrówka w świat przestępstw, przemocy i bólu. Sam po prostu walczy o lepszy los dla siebie i kobiety, której chce zapewnić życie lepsze, niż to, które mieli ich rodzice.



Po premierze oprócz entuzjastycznych recenzji na temat realizacji filmu, pojawiły się zarzuty o "epatowanie nędzą". Temat mieszkania w slumsach setek tysięcy obywateli supermocarstwa, jakim są Indie jest bardzo drażliwy dla indyjskiej opinii publicznej (która jednocześnie skrytykowała rząd Indii, gdy w oficjalym oświadczeniu podziękował reżyserowi "Slumdoga" za zwrócenie uwagi na palący problem skrajnej nędzy w kraju). Nie mniejsze kontrowersje wzbudza temat powszechnego skorumpowania indyjskich stróżów prawa (którzy są zobrazowani w postaciach funkcjonariuszy przesłuchujących Jamala), a także powszechnej przemocy czy obojętności wobec praw człowieka i nieludzkiego traktowania dzieci (jak handel żywym towarem, bestialskie praktyki jak wypalanie oczu dzieciom, które są przeznaczone do zarabiania na życie żebrackim śpiewem na ulicach).




Ponadto ciągle nierozstrzygnięta zostaje kwestia przyszłego życia najmłodszych aktorów, którzy do filmu wnieśli masę świetnej energii, świeżość, urok i autentyzm, a po zakończeniu zdjęć i kilku chwilach promocyjnego blichtru musieli wrócić do slumsów. Danny Boyle obiecał im pomoc (założył dla nich specjalne fundusze powiernicze), oni sami wręcz błagają o wsparcie ze łzami w oczach, kiedy przyjeżdżają do nich ekipy telewizyjne.



"Slumdogiem" Danny Boyle ugruntował swój status reżysera kultowego zdobyty po "Trainspotting" (1996)

3 września 2009

Dwa dni w Paryżu


reż. Julie Delpy
scen. Julie Delpy
2007




Nie wiem, czy powinnam go polecić jako film dla par - z jednej strony jest to gotowy przepis na to, jak nie powinien wyglądać udany związek, jednak z drugiej - wiem, że dla wielu osób film mógłby być swoistym zwierciadłem, w którym raczej nie chcieliby się przeglądać...




Niewątpliwą zaletą "Dwóch Dni w Paryżu" jest kapitalny, szalenie błyskotliwy scenariusz napisany przez Julie Delpy, bardzo cyniczny jednocześnie, co sprawia, że film nie jest klasyczną komedią, a raczej - satyrą na związki damsko-męskie i długie procesy poszukiwania drugich połówek jabłka.
Świetna jest obsada - Julie Delpy (Marion) i Adam Goldberg (Jack) dają autentyczny aktorski popis, ona - wyzwolona Francuzka, on - znerwicowany, neurotyczny Amerykanin szukają romantyzmu w Europie. Przyjeżdżają do Paryża i odwiedzają jej rodziców, którzy, nie dosć, że słabiuteńko mówią po angielsku, w dodatku w burzliwej hippisowskiej młodości byli jeszcze bardziej wyzwoleni, niż ich córka (Matka miała romans z Jimem Morrisonem, ojciec jest stale artystą plastykiem o, delikatnie mówiąc, kontrowersyjnym, żeby nie powiedzieć obscenicznym obejściu).
Podczas spacerów paryskimi ulicami Marion i Jack spotykają znajomych i wśród nich byłych kochanków Marion, co podnosi temperaturę ich relacji, wzmaga frustrację Jacka, prowadzi do kłótni i wywołuje refleksje na temat sensu istnienia ich związku.
Wisienką na torcie jest Daniel Brühl jako szalony antyglobalista podkładający bomby w toaletach restauracji McDonald's.




Zakończenie filmu jest niejednoznaczne. Marion i Jack przekonują się, że są jak ogień i woda, jak najgorsza ze wszystkich par świata, a jednocześnie - że nie mogą bez siebie żyć. I dlatego właśnie powinni być razem.





2 września 2009

Light! Camera! Action!


zaczynamy.
wakacje = całe masy pozytywnej energii. Dlatego postanowiłam dołączyć do szerokiego grona osób, które dają upust swojemu mentalnemu ekshibicjonizmowi i... pisać. Pisać, bo to uwielbiam, pisać głównie o tym, co mnie kręci najbardziej, czyli o filmach, ale i o wszystkich innych szalenie interesujących i szalenie popkulturowych przyjemnościach, które są związane z kinem i które spotykam codziennie na swojej drodze. po prostu zapraszam do lektury i dzielenia się własnymi poglądami.




fot. Annie Leibovitz dla "Vanity Fair"

Zdjęcie jest prawdopodobnie ironicznie przewrotnym, przez co doskonałym komentarzem do osoby samego George'a Clooney'a: uznany za niepoprawnego kobieciarza aktor, odcinając się od wizerunku kreowanego przez tabloidy, od kilku lat tworzy dobre, zaangażowane politycznie i społecznie kino - zarówno jako aktor, jak i reżyser (w tej drugiej kategorii moim absolutnym faworytem jest "Niebezpieczny Umysł" - "Confessions of a Dangerous Mind", chociaż "Good Night and Good Luck" też oglądałam z zapartym tchem delektując się fantastyczną atmosferą filmu).
Kolejnym projektem, nad którym pracuje George Clooney jest film realizowany we współpracy z braćmi Coen, co może okazać się autentyczną mieszanką wybuchową.