Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marilyn Monroe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marilyn Monroe. Pokaż wszystkie posty

13 lutego 2011

Bob Willoughby i jego piękne kadry


 Audrey Hepburn i jej jelonek Ip 
na planie filmu "Zielone Domostwa", 1958

Dzisiaj chcę Wam pokazać kilka fantastycznych zdjęć. Wszystkie wykonał Bob Willoughby (1927-2009) podczas swojej wieloletniej pracy na planie najwybitniejszych filmów należących do klasyki światowego kina. Fotografował niemal przez całe swoje życie, czyli od momentu, gdy w dniu dwunastych urodzin otrzymał swój pierwszy aparat.

James Dean na planie 
"Buntownika bez Powodu", 1955

Jane Fonda na planie "Klute"
1970

Początkowo fotografował muzyków jazzowych, pracował dla "Harper's Bazaar", aż stał się jednym z pierwszych artystów dokumentujących pracę na planie filmowym. Zobaczcie, jak inspirujący jest backstage przemysłu filmowego Miasta Aniołów lat 50. i 60.


Gregory Peck i Deborah Kerr 
na planie filmu "Ukochany niewierny" 
1959


słynny profil Alfreda Hitchcocka
na planie filmu "Marnie", 1964


Audrey Hepburn i George Cukor odpoczywają
po nakręceniu sceny w Covent Garden,
"My Fair Lady", 1963

Bob Willoughby
pracował przy ponad dwudziestu filmach, wśród których znajdziemy między innymi takie tytuły, jak "Kto się boi Virginii Woolf?", "Absolwent" czy "Dziecko Rosemary". Fotografował Elizabeth Taylor, Marilyn Monroe, Franka Sinatrę, Johna Wayne'a i innych. Jego muzą była Audrey Hepburn i to jej osobę najczęściej zobaczymy na dziełach artysty.

zjawiskowa Julie Christie 
na planie filmu "Petulia", 1967

Elizabeth Taylor krzycząca na Richarda Burtona 
w filmie "Kto się boi Virginii Woolf?"
1965

Michael Caine na planie filmu "Gambit"
1965

Swoją przyszłą żonę fotograf poznał na pokładzie samolotu w roku 1959 - była stewardessą. W sześć tygodni później wzięli ślub, w 1972 wyprowadzili się z czwórką dzieci do Irlandii, gdzie kupili razem zamek.

Sophia Loren i Elvis Presley
1958

Od tamtego czasu Willoughby pracował już tylko przy pięciu filmach, choć oczywiście jego zdjęcia wieszano na wystawach i w galeriach na całym świecie. Przez siedemnaście lat zajmował się także fotograficznym ilustrowaniem irlandzkiej poezji.

Jean Seberg w dniu, w którym otrzymała rolę 
w filmie "Święta Joanna" 
1956
Jane Fonda na planie filmu
"Czyż nie dobija się koni?"
1969

Humphrey Bogart
1953


wszystkie fotografie można obejrzeć na stronie www.willoughbyphotos.com
część informacji pochodzi ze strony www.swiatobrazu.pl.

17 listopada 2010

Mister Lonely

reż. Harmony Korine
2007
 


W samym sercu Paryża młody Amerykanin (Diego Luna), któremu wydaje się, że jest Michaelem Jacksonem spotyka na swojej drodze… Marilyn Monroe (Samantha Morton). Piękność przekonuje go, by wspólnie wyjechali do pewnej szkockiej wioski – miejsca, które zamieszkuje jej mąż Charlie Chaplin (który niegdyś był Busterem Keatonem), córka Shirley Temple, a także Madonna (w słynnym staniku od Jean Paula Gaultiera), James Dean, Papież, Czerwony Kapturek czy Królowa (zagrana przez legendarną Anitę Pallenberg).


Grupa schizofrenicznych wykolejeńców tworzy swoiście utopijną mikrospołeczność, której najważniejszym celem jest stworzenie Najlepszego Show Na Świecie. 



Równolegle reżyser serwuje nam wątek sióstr zakonnych, które pod wodzą ojca Umbrillo (Werner Herzog) żyją, jakby były na ciągłym haju i dokonują cudów na miarę XXI wieku. Mister Lonely to bardzo dziwna rzecz. W niektórych momentach (jak wtedy, gdy zakonnica zrzucająca ryż biednym afrykańskim wioskom wypada z samolotu i… nie zaznaje nawet najmniejszego zadrapania) poziom absurdu niemal przekracza granice przyzwoitości.



Znając jednak wcześniejsze dokonania Harmony’ego Korine (chociażby wyreżyserowane przez niego Skrawki czy Ken Park, którego był scenarzystą) – ciężko się dziwić. A unikalność tego filmu jest bezapelacyjnie jego najmocniejszą stroną.



Tekst do przyłapania w Little Recorderze na stronie Kaseta.org - Wszystko jest na taśmie
a tutaj - filmowy Facebook.

13 stycznia 2010

Kino na wybiegu I


Lubimy modę
, bo odpowiada temu, co w nas najbardziej próżne, jest często hołdowaniem naszym zachciankom i egoizmowi. Daje możliwość spełnienia się naszej wyobraźni, zmysłom, poczuciu estetyki i jednocześnie przynosi bardzo przyjemne poczucie, że robimy coś wyłącznie dla siebie. Czy równie przyjemne jest oglądanie mody w kinie?

fot. Peter Lindbergh

W latach 90. modelki z kobiet wyłącznie pozujących do zdjęć czy chodzących po wybiegach zmieniły się w instytucje, ludzi-orkiestry o (trzeba to powiedzieć wprost) wątpliwych kompetencjach. W tym czasie romans mody z filmem, niestety, nie był szczególnie udany, gdyż żadna z modelek chcących zrobić oszałamiającą karierę w kinie nie miała odpowiedniego talentu. Wspomnijmy żenujące próby Cindy Crawford – po jej występie w „Czystej Grze” Andrew Sipesa krytycy nie zostawili na niej suchej nitki, a film otrzymał trzy nominacje do Złotych Malin. Mimo to niezapomniane jest dla mnie niesamowite wrażenie, jakie przy pierwszym obejrzeniu zrobił teledysk George’a Michaela do „Freedom '90” (i tak już dobrych kilka lat po premierze)! Wysmakowany klip z udziałem największych ikon ówczesnych wybiegów – Lindy Evangelisty, Christy Turlington, Naomi Campbell, Cindy Crawford i Tatjany Patitz – do tej pory może być czystą ucztą dla oczu. Faktem jest jednak, że modelki nie chciały być dłużej jedynie pięknym dodatkiem oraz że niektóre z nich w filmie odnalazły się całkiem nieźle.


fot. Sylvie Lancrenon
monicabelluccifans.com

Legendy światowego modelingu – Grace Jones czy Milla Jovovich – mają na swoim koncie kilka interesujących filmów; mało kto pamięta, że bogini Monica Bellucci także zaczynała swoją karierę od bycia modelką; obecnie jedną z głównych ról w najnowszym filmie Terry’ego Gilliama „Parnassus” zagrała Lily Cole – jedna z najbardziej znanych brytyjskich modelek. Nazwiska będzie można mnożyć, bo swoją filmografię budują też między innymi Australijka Gemma Ward czy Etiopka Liya Kebede.

fot. filmweb

Wielki romans mody z filmem można było zaobserwować, gdy w 1994 roku Liz Hurley na premierze filmu „Cztery wesela i pogrzeb” Mike'a Newella (w którym główną rolę zagrał jej ówczesny narzeczony Hugh Grant) pojawiła się w obcisłej czarnej sukni od Versace, spiętej w dwudziestu czterech miejscach złotymi agrafkami. „Vogue” napisał wtedy: „W owej chwili, która w świecie brukowców nabrała takiego znaczenia, jak Boże Narodzenie ma dla chrześcijan, narodziła się gwiazda”. Nikt bowiem nie zwracał większej uwagi na Andie MacDowell, kreującą główną rolę kobiecą w filmie. Tego dnia liczyła się tylko Hurley i był to początek jej światowej kariery.

fot. dailymail.co.uk

Nie jest to oczywiście jedyny przypadek, kiedy moda i film romansują ze sobą zupełnie poza planem filmowym. Moda wspiera tutaj film i odwrotnie, przedstawiciele (jeszcze chętniej przedstawicielki) świata filmu kreują wielką modę na czerwonych dywanach, promując nie tylko siebie, ale i, bardzo często, sam obraz, w którym biorą udział. Najczęściej podobne zjawiska obserwujemy podczas wielkich gali rozdania najważniejszych filmowych nagród, jak Złote Globy czy Oscary, do historii przeszedł między innymi strój Björk, która na Oscarach w 2000 roku wystąpiła w sukience w kształcie łabędzia projektu Marjana Pejoskiego.

fot. ahdoe.com
Jeszcze inną kategorią niezapomnianych strojów są kreacje, które stały się nierozerwalnie związane z danym filmem, tak ikoniczne, że obecnie są jego cechą charakterystyczną. Tak jest na przykład z podwiewającą białą sukienką Marilyn Monroe z (dość rozczarowującej) sceny ze „Słomianego Wdowca” Billy’ego Wildera, małą czarną Givenchy noszoną przez Audrey Hepburn w „Śniadaniu u Tiffany'ego”, niezapomnianym bikini Ursuli Andress z „Doktora No” Terence'a Younga czy rękawiczkami rozerotyzowanej Gildy – Rity Hayworth z filmu Charlesa Vidora.
fot. ilmberger.files.wordpress.com

ciąg dalszy nastąpi, całość można przeczytać tutaj: