Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZOOM-Zbliżenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZOOM-Zbliżenia. Pokaż wszystkie posty

28 lutego 2013

Zabić bobra

scenariusz i reżyseria: Jan Jakub Kolski

Jan Jakub Kolski w swoim najnowszym filmie niepokoi, zaskakuje i, co najważniejsze, porusza nietknięty dotąd w polskim kinie temat arcytrudnej sztuki zaadaptowania się w rzeczywistości po powrocie z frontu. "Zabić bobra" to obraz nieznośny, osobliwy, czasami wręcz przykry w odbiorze. A jednak, jestem przekonana, że poprzez bezkompromisowe potraktowanie treści, to jednocześnie film naprawdę ważny.


Eryk (nagrodziny na MFF w Karlowych Warach Eryk Lubos) jest weteranem z Iraku i Afganistanu. Powraca do swojego domu, by rozpocząć przygotowania do skomplikowanej misji. O jej kolejnych elementach dowiaduje się krok po kroku od niezidentyfikowanego, znanego tylko sobie mężczyzny, z którym sporadycznie rozmawia przez telefon. Zachowuje się jak przybysz z zupełnie innych czasów, jest dziwaczną hybrydą niedzisiejszej estetyki z supernowoczesną technologią umożliwiającą mu pracę. Starannie przygotowaną operację komplikuje jednak poznana przypadkiem ekscentryczna dziewczyna (intrygująca Agnieszka Pawełkiewicz), która w Eryku szuka opiekuna, powiernika i kochanka.

Eryka i dziewczynę dzieli bardzo dużo, ale to, co ich łączy, to obezwładniające demony przeszłości: oboje muszą się ich pozbyć, by odzyskać spokój. Wielki dom staje się dla nich miejscem nie tylko oczyszczenia, ale także pewnym uniwersum, gdzie zaczynają mówić nawet o miłości, którą każde z nich rozumie na swój własny, równie anormalny sposób.

Reżyser porzuca swoją stylistykę i dobrze znany z innych filmów ("Jańcio Wodnik""Historia kina w Popielawach") Jańcioland, a jednak udaje się w tym filmie odnaleźć elementy sielsko-anielskiej wsi, poddane teraz zupełnej destrukcji: o przydrożnej kapliczce nikt nie pamięta, a przepiękny dworek jest kompletnie zdewastowany tak, jakby Jan Jakub Kolski chciał wykrzyczeć, że to nie jest czas idylli, że nie ma na nią miejsca, albo że ma ona prawo powrócić dopiero wtedy, gdy rzeczywistość, o której opowiada, zmieni się chociaż trochę na lepsze.


Eryk Lubos podczas spotkania po pokazie "Zabić bobra" przytoczył słowa Jana Jakuba Kolskiego, który powiedział, że istnieją filmy, które należy oglądać stojąc na palcach, czyli mając nieco szerszy horyzont, niż widz wtopiony w bezmyślnie patrzący się tłum. I rzeczywiście, również "Zabić bobra" jest filmem, na który trzeba się otworzyć, bo to bardzo nieprzyjemne kino, pełne brudu, gorzkich emocji i autentycznie przerażającej prawdy.
Muszę przyznać, że po seansie długo nie mogłam wypędzić filmu z głowy i z każdą kolejną refleksją przekonywałam się, że reżyser naprawdę wiedział, co robi.


Jan Jakub Kolski pozostaje jednym z moich ulubionych (jeśli nie ulubionym!) polskich reżyserów, a Eryk Lubos swoją rolą w "Zabić bobra" potwierdza, to, co pokazał w swoich najlepszych rolach: że nie lubi w kinie banału.
A ja go właśnie za to (pomimo że czasami zdarza mu się zboczyć z tej konsekwentnej drogi) bardzo lubię.

fot. Marcin Oliva Soto (www)

Film obejrzałam w ramach festiwalu ZOOM-Zbliżenia, który odbywa się każdego roku w moim rodzinnym mieście, więc mam do niego szczególny sentyment.
Więcej informacji o festiwalu TUTAJ.

fotografie: wakacyjnekadry.pl, radioram.pl, tvp.info

PS. Zmieniłam nieco szablon bloga, bo wcześniej marnowało się kilka centymetrów z lewej strony. Nie jestem szczególnie uzdolniona w kwestiach informatycznych, więc czeka mnie jeszcze sporo pracy, ale mam nadzieję, że teraz prezentuje się odrobinę lepiej :)

15 marca 2012

Lęk Wysokości

Pełnometrażowy debiut Bartosza Konopki, autobiograficzny "Lęk Wysokości" to bardzo intymne, hipnotyzujące, piękne i emocjonalnie odważne studium relacji między ojcem i synem.

  

Tomek (Marcin Dorociński) pracuje jako reporter w telewizji. Ma świetną narzeczoną, piękne mieszkanie i zajmujące życie zawodowe, jednak cieniem na tych pięknych obrazkach kładą się jego problemy z ojcem, który trafia do szpitala psychiatrycznego. 

fot. Mateusz Skalski


W oczach sąsiadów Wojciech (Krzysztof Stroiński) jest bowiem groźnym wariatem, który wyrzuca z okna telewizor, żyje wśród setek niepotrzebnych przedmiotów i w afekcie posuwa się nawet do podpalenia drzwi sąsiedniego mieszkania. Mężczyzna jednak w rzeczywistości jest bardzo zagubiony. W przeszłości pozostawiony przez żonę wyjeżdżającą do pracy w Niemczech, po latach miota się między agresją a apatią, uczuciami do syna, a nienawiścią do świata.

fot. Mateusz Skalski 

Tomek wie, że tylko porozumienie z ojcem może przynieść mu spokój. Czuje, że wychowanie własnego dziecka będzie tym trudniejsze, im bardziej będzie się oddalał od Wojciecha. W ich rozmowach jest często niewiele słów, ale każde spotkanie, przepełnione wieloma wymownymi, symbolicznymi gestami coraz silniej ich do siebie zbliża. Tytułowy lęk wysokości zostaje pokonany podczas wspólnej wyprawy w góry, a sceny tam nakręcone (autorem zdjęć do filmu jest Piotr Niemyjski) robią ogromne wrażenie.

fot. Mateusz Skalski

"Lęk Wysokości" to koncert znakomitego aktorstwa Krzysztofa Stroińskiego i Marcina Dorocińskiego. Stroiński fantastycznie portretuje dotkniętego chorobą psychiczną Wojciecha, który najbardziej ceni spokój w swoim własnym świecie, początkowo przede wszystkim kosztem spokoju syna. Tomek z kolei nie potrafi zignorować tego, co dzieje się z jego ojcem nawet, gdy cierpi na tym jego poukładana codzienność. 


Partnerujące im Magdalena Popławska, Dorota Kolak i Anna Dymna są dla nich jedynie całkiem interesującym, ale niekoniecznie wyrazistym tłem. 


fot. Mateusz Skalski  

"Lęk Wysokości" to wspaniałe, wzruszające, emocjonalne kino. To film, który na długo pozostawia po sobie ślad i jednocześnie dowód na wielki talent i dojrzałość artystyczną twórców.
 
Premiera kinowa filmu już 20 kwietnia 2012.

"Lęk Wysokości" miałam przyjemność obejrzeć w ramach (już 15.!) Międzynarodowego Festiwalu Filmowego ZOOM Zbliżenia, jednego z najciekawszych (jeśli nie najciekawszego!) festiwali promujących kino niezależne.


 
fot. Marcin Oliva Soto

Pomysł zaproszenia Marcina Dorocińskiego na dyskusję z widzami tuż po zakończeniu seansu był strzałem w dziesiątkę, bo miał on do powiedzenia sporo naprawdę interesujących rzeczy na temat pracy nad filmem i samego aktorstwa, co ukazało mi kilka kolejnych niuansów i tropów "Lęku Wysokości".


fot. Marcin Oliva Soto

Zdjęcia autorstwa Marcina Olivy Soto (po kliknięciu w nazwisko fotografa będziecie mogli podziwiać inne jego fotografie, polecam, bo są naprawdę imponujące!) pochodzą ze strony festiwalu: www.zoomfestival.pl i tutaj możecie znaleźć więcej zdjęć i wszystkie informacje na temat festiwalu. 


fot. Marcin Oliva Soto

Bardzo dziękuję również współorganizatorowi festiwalu, Markowi Oleksemu za możliwość obejrzenia filmu pomimo pewnych  początkowych trudności!


fotografie Mateusza Skalskiego: studiomunka.pl