Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drew Barrymore. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drew Barrymore. Pokaż wszystkie posty

6 września 2014

Filmowe Odkrycia Sierpnia

Odkrycia poprzednich miesięcy możecie znaleźć TUTAJ.

Film: "Szare Ogrody"
reż. Michael Sucsy
2009


Edie Seniorka (fenomenalna Jessica Lange) i Edie Juniorka (czarująca Drew Barrymore) mieszkają w pięknej, ale zaniedbanej (i zapomnianej przez resztę świata) rezydencji Szare Ogrody. Pewnego dnia do ich domu przyjeżdżają bracia Maysles (znani między innymi z nakręcenia jednego z najpopularniejszych dokumentów o The Rolling Stones, "Gimme Shelter"). Filmowcy chcą nakręcić o kobietach film dokumentalny, w którym opowiedzą ich historię: mieszkanki Szarych Ogrodów to z jednej strony ciotka i kuzynka Jackie Onassis (co dodawało tej historii odpowiedniej pikanterii) i dwie samotne ekscentryczki z nieustającymi pretensjami do artystycznej kariery. Z drugiej strony, to jednak wciąż intrygujące osobowości, które mają za sobą dosyć smutną historię.


Film ma więc dwie warstwy: metafilmową, która pokazuje sytuację bohaterek w momencie tworzenia filmu przez braci Maysles oraz retrospektywną, dzięki której poznajemy przeszłość kobiet, schowaną gdzieś za mgłą czasu. "Szare ogrody" to bardzo ciepłe, stylowe i świetnie zagrane kino.

Serial: "Peaky Blinders"
twórca: Steven Knight


Na ulicach Birmingham z początku XX wieku rządzą chłopaki w kaszkietach z wszytymi w daszki błyskającymi żyletkami. To Thomas Shelby (wspaniały Cillian Murphy) oraz jego bracia - starszy Arthur (Paul Andersoni młodszy John (Joe Cole), którzy tworzą najsilniejszy miejscowy gang. Rodzina, której jednym z głównych ogniw jest również charakterna ciotka Polly (Helen McCrory), zarabia na nielegalnych zakładach bukmacherskich i wymuszeniach. Peaky Blinders, bo tak ich nazywają, planują jednak rozpocząć legalną działalność i wzmocnić swoją pozycję w kraju. Kiedy wchodzą w posiadanie dużego ładunku broni, otwierają się przed nimi kolejne możliwości. Ta delikatna sprawa sprowadza jednak do miasta komisarza Campbella (Sam Neil) i pewną przepiękną, tajemniczą kobietę śpiewającą tradycyjne irlandzkie pieśni (Annabelle Wallis)...


Dawno nie widziałam miniserialu, w którym tak pieczołowicie wykreowana byłaby przestrzeń (zwróćcie uwagę na scenografię i tę zachwycającą grę linii i symetrii!), tak dobrze dobrana muzyka (na soundtracku między innymi Nick Cave, Jack White i Tom Waits) i tak emocjonująco stopniowane napięcie.
Jestem zachwycona i nie mogę się doczekać drugiego sezonu.


Guilty Pleasure: 
Gala rozdania nagród Emmy

Odkąd polubiłam seriale, zaczęłam się naprawdę żywo interesować wszystkim, co się z serialami wiąże*. Dlatego z wielkim zainteresowaniem obejrzałam relację z Gali przygotowaną przez jedną z telewizji, mimo że wciąż nie widziałam większości nominowanych produkcji (w szczególności tych komediowych). 
Prowadzenie Setha Meyersa trafiło w mój gust (może trochę głupio się przyznać, ale zazwyczaj śmieszą mnie nawet niezbyt dobre żarty na podobnych imprezach...), dzięki tegorocznym Emmy nabrałam ochoty na obejrzenie (wreszcie!) "Breaking Bad"najbardziej kibicowałam Jessice Lange (nominowanej i nagrodzonej za rolę w "American Horror Story: Sabat"a na czerwonym dywanie zachwycili mnie Claire Danes, Robin WrightJulia Roberts oraz państwo McConaughey.


* Za trzy tygodnie jadę na konferencję naukową na temat seriali, więc po powrocie na pewno będę miała Wam coś ciekawego do opowiedzenia!

fotografie: listal.com

2 czerwca 2011

Filmy o Miłości


Niestety, ostatnio studiowanie nie sprzyja rozwijaniu bloga, dlatego z niecierpliwością czekam na wakacyjną przerwę. W ramach inspiracji dzisiaj przypomnę kilka filmów o miłości (które idealnie wpisują się w cudownie wiosenny nastrój i o których opowiadałam w jednej z audycji - archiwalne KINOMASZYNY możecie znaleźć TUTAJ).

"500 dni miłości"
reż. Marc Webb
2009


To jeden z najciekawszych filmów, jakie w 2009 roku mogliśmy oglądać w kinach.
Co jest w nim takiego nietypowego? Przede wszystkim - bardzo błyskotliwe zaburzenie chronologii, bo oglądamy różne momenty trwającego 500 dni romansu bez (pozornie) żadnego porządku przyczynowo-skutkowego.


Główny bohater filmu, Tom (Joseph Gordon-Levitt) jest ofiarą romantycznej wizji miłości. Marzy, że spotka swoją drugą połówkę, z którą będzie żył długo i szczęśliwie w pięknym, rozśpiewanym świecie. Każde niepowodzenie jest dla niego życiową klęską, a niestabilność emocjonalna sprawia, że całe jego życie jest sinusoidą, którą wyznaczają kolejne fazy absolutnego szczęścia  (zakochanie, poznawanie, zdobywanie, stabilizacja) i beznadziejnej depresji (rozpad, rozpacz, pustka).
Film pokazuje nam jedną z takich historii, czyli opowieść o spotkaniu Toma z Summer.


Bohater filmu pewnego dnia poznaje Summer (Zooey Deschanel) i wydaje mu się, że jest ona kobietą z jego snów. Jest urocza, odrobinę zwariowana, ma bardzo podobne spojrzenie na świat, jednak jest też jedna rzecz, która nie pozwala Tomowi być w tym związku naprawdę szczęśliwym: Summer nie jest przekonana, czy jest on prawdziwą miłością jej życia. Dziewczyna wysyła mu pewne sygnały, jednak Tom, zaślepiony wizją idealnego życia wydaje się kompletnie tego nie zauważać. 

 
Film zdecydowanie warto obejrzeć. Jeśli chcielibyśmy go koniecznie gdzieś zaklasyfikować, myślę, że można by go określić mianem komedii romantycznej, wymyka się on jednak klasycznym schematom i to jest w nim najfajniejsze.

Najładniej zakochującym się aktorem, a już na pewno - ikoną komedii romantycznych jest bez wątpienia Hugh Grant. 


Nie będę mówić wiele o filmie "Cztery wesela i pogrzeb", bo to klasyk klasyków, warto jednak wiedzieć, że po tej, na wskroś brytyjskiej komedii, nikt – oprócz reżysera, scenarzysty i aktorów – zbyt wiele się nie spodziewał. Tymczasem ten angielski film z dodatkiem w postaci amerykańskiej bohaterki zawojował Stany i stał się wówczas najbardziej dochodowym brytyjskim filmem w historii. 


Wtedy też na dobre rozpoczęła się kosmiczna kariera Hugh Granta. Prasa szeroko komentowała jego wrodzoną skłonność do częstego zakłopotania, "Vogue" porównał go do Jamesa Stewarta w najbardziej płochliwym wydaniu i Henry'ego Fondy z "The Lady Eve", którego bohater nie do końca wiedział, jak bardzo jest przystojny. 

 
Nie mogę w temacie filmów o miłości zapomnieć o "Notting Hill", bo duet: Hugh Grant i Julia Roberts to para, która sprawia, że mam ochotę ten film oglądać co jakiś czas po raz kolejny. To opowieść o lekko zdziwaczałym Williamie, który pewnego dnia spotyka największą ówczesną gwiazdę filmową, Annę. Jak w prawdziwej komedii romantycznej, to spotkanie zupełnie odmienia ich życie i jest ono, jak wspaniale oddaje polskie tłumaczenie, "Surrealistyczne, acz miłe". Poza tym, dzięki temu filmowi odkryłam dla siebie aktora o nazwisku Rhys Ifans i co jakiś czas także przyglądam się jego (bardzo z resztą ciekawej) filmografii.


Ale wracając do Hugh Granta...
w 2007 roku zagrał on w kolejnej komedii romantycznej, tym razem w duecie z Drew Barrymore, a był to film "Prosto w serce".
Grant gra w tym filmie Alexa, przebrzmiałą gwiazdę pop z lat 80., która właśnie planuje swój wielki powrót na scenę. Nagle, otrzymuje niepowtarzalną szansę przebudzenia swojej kariery poprzez nagranie duetu ze zblazowaną młodziutką piosenkarką. Alex musi jedynie... napisać tę piosenkę. Na szczęście pojawia się Sophie Fisher, która między podlewaniem mu kwiatów stwarza wspaniałą piosenkę o miłości.

 
Obecnie Hugh Grant znajduje się w dość trudnej sytuacji - nie oszukujmy się - jest już odrobinę za stary by nieustannie grać  amantów, a propozycji innych ról nie ma dla niego zbyt wiele. Ja czekam, aż ktoś stworzy dla niego postać cynika po przejściach, w której Hugh Grant będzie mógł udowodnić, że naprawdę jest dobrym aktorem.


Jest jeszcze jeden film o miłości, kóry szczerze uwielbiam

"Masz Wiadomość"
reż. Nora Ephron
1998

Główny bohater filmu "Masz Wiadomość" pisze do swojej ukochanej, właścicielki maleńkiej księgarenki na rogu: "kupiłbym ci bukiet świeżo zatemperowanych ołówków", a my oglądając to już wiemy, że same chciałybyśmy taki bukiet dostać...
Bo właśnie tak działają komedie romantyczne, a wspomniana przeze mnie "Masz wiadomość" jest przykładem klasycznej, ale bardzo wdzięcznej realizacji schematu opowieści o poszukiwaniu, a raczej: znajdowaniu księcia z bajki.


Joe i Kathleen spotykają się w sieci, czatują i mailują i wydaje im się, jakby byli sobie przeznaczeni. Nie znają jednak swojej prawdziwej tożsamości i nie wiedzą, iż w prawdziwym życiu mieliby ochotę podusić się gołymi rękami.
Co jest takiego niezwykłego w tym filmie? 
Po pierwsze, pięknie pokazany Nowy Jork o każdej porze roku.
Po drugie, para pełnokrwistych bohaterów, odgrywanych przez Toma Hanksa i Meg Ryan, którzy po sukcesie "Bezsenności w Seattle" postanowili powrócić do współpracy na planie i jak widać, wyszło im to znakomicie.
Po trzecie, ten film jest także westchnieniem do tego, o czym na co dzień się zapomina, czyli malutkich drobnostek, czarujących imponderabiliów, które potrafią zupełnie zmienić dzień, a czasami nawet całe życie.
I po czwarte, film zachwyca swoim optymizmem, dlatego jest absolutną lekturą obowiązkową.


Filmy, o których dzisiaj napisałam, to oczywiście miłość w najlepszym i najsłodszym wydaniu. Kiedyś pokuszę się o napisanie tekstów o miłości trudnej i wbrew losowi, jednak wydaje mi się, że na gorsze dni lub przemiłą rozrywkę w tym pięknym wiosennym klimacie, komedie romantyczne sprawdzają się najlepiej.

Zapraszam też na Facebooka!
i dziękuję za wszystkie komentarze.

17 lipca 2010

Piękna i Bestia


reż. Kirk Wise, Gary Trousdale

1991

Bella jest śliczną ekscentryczką, która mieszka z nie mniej ekscentrycznym ojcem i na co dzień ucieka w świat książek marząc o idealnej przyszłości. Chce uciec z prowincji i pogardza miejscowym prostackim przystojniakiem Gastonem, który usilnie próbuje doprowadzić do ich ślubu. Gdy ojciec Belli gubi się w lesie i trafia do zamku Bestii, ona decyduje się zgodzić na zamknięcie, by zwrócić mu wolność. Tym samym Bella staje się idealną kandydatką do odczarowania klątwy, a Bestia dostaje szansę, by znów być księciem.


On niegdyś był pięknym władcą, który gardził wszystkim, co niezwykłe i niepasujące do jego wystawnego życia, dlatego czarodziejka, która pojawiła się pewnego dnia w kostiumie żebraczki postanowiła go ukarać. Teraz ktoś musi odkryć wewnętrzne piękno Bestii zanim z zaczarowanej róży spadnie ostatni płatek - w dniu 21. urodzin księcia. Czy jest on jednak jeszcze zdolny do miłości? 11 lat życia w zamknięciu obudziło w nim bowiem wiele pierwotnych instynktów. Z drugiej strony: czy młodziutka dziewczyna będzie potrafiła pokochać tego, który przez wszystkich uznawany jest za potwora?


Tę historię też zna chyba każdy - twórcy z wytwórni Walta Disney'a wiele razy przymierzali się do adaptacji znanej francuskiej baśni ludowej. Ostatecznie udało im się to w 1991 roku (w poszukiwaniu inspiracji zwiedzali zamki nad Loarą) i film odniósł niebywały sukces. Podbił serca nie tylko widzów, ale i krytyków i stał się pierwszym filmem animowanym nominowanym do Oscara w kategorii "Najlepszy Film" (przegrał z "Milczeniem Owiec"). Obsypany nagrodami (Oscary za muzykę i piosenkę, Złote Globy, w tym za najlepszą komedię lub musical i Nagrody Grammy).


Jest to chyba najbardziej czarujący film Disney'a (w każdym tego słowa znaczeniu) - ożywione przedmioty: zegar, świecznik, imbryczek, filiżanka i prześliczne miotły (które, patrząc obiektywnie, mają w sobie sporo seksapilu) dodają historii niebywałego uroku. Zadbano o wszystkie szczegóły w ich przedstawieniu (spójrzcie tylko na mimikę, gesty i sposób poruszania się każdego z przedmiotów!). Obłędna jest scena tańca Pięknej i Bestii w sali balowej, a fabuła filmu przeplatana jest przez świetnie zaaranżowane piosenki.


Bella to do dzisiaj jedna z ulubionych postaci małych dziewczynek - jest śliczna i dobra: rezygnuje z wolności, którą kocha ponad wszystko, aby uratować ukochanego ojca i roztapia serce Bestii, który ponownie musiał nauczyć się życia z ludźmi. W każdym ze swoich wyborów jest nieustępliwa, zdeterminowana i osiąga cele działając w zgodzie z głosem serca.


PS. W kwietniu 2005 roku "Vogue" opublikował sesję zdjęciową autorstwa Annie Leibovitz inspirowaną historią Pięknej i Bestii. W roli głównej wystąpiła Drew Barrymore.