Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Linney. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laura Linney. Pokaż wszystkie posty

16 października 2010

Idea in Details

Tematu mody w filmie nie da się zamknąć w jednej konkretnej szufladzie. Moda może być zarówno inspiracją, jak i tematem filmu. Potrafi zdeterminować to, co dzieje się na ekranie wykorzystując opowiadaną historię, ale także – pięknie ją oprawić. Nie istnieje jedyna definicja czy przepis na umiejętne wykorzystanie mody w kinie, a natchnieniem dla filmowców mogą być nawet... pojedyncze części garderoby.


Przez twój kapelusz chce mi się pałakać – mówi Tomasz do swojej kochanki Sabiny w filmie "Nieznośna Lekkość Bytu" Philipa Kaufmana ("Unbearable Lightness of Being", 1988). Czarny melonik pojawia się w filmie kilkakrotnie, będąc niejako symbolem relacji lekarza (świetny jak zawsze Daniel Day-Lewis) i artystki (Lena Olin). Ona, kusicielka w wyzywającej bieliźnie, on – lekko arogancki, pewny siebie kobieciarz, spotykają się co jakiś czas, opierając swoją relację przede wszystkim na kontaktach seksualnych. Kapelusz, niezbyt ładny, jakby pożyczony od Chaplina, był znakiem rozpoznawczym Sabiny. Stawała się w nim jeszcze bardziej pewna siebie, a Tomasz, uwielbiając ten nieatrakcyjny jak niestosowny żart dodatek, pragnął jej wciąż mocniej. Melonik był rekwizytem ich miłosnych gier i znakiem oryginalności, którą kobieta ceniła w sobie ponad wszystko. Ponadto, gdy musiała wyemigrować z Pragi, melonik nabrał znaczenia sentymentalnego i stał się bezcenną pamiątką przypominającą o minionych namiętnościach.


Tak postrzegane ubranie jest formą fetyszu, który bezwstydnie daje o sobie znać w różnych momentach – wystarczy mgnienie oka czy ułamek sekundy i wiemy, że nie sposób z nim walczyć. W ten sposób w filmie "Niewinna" ("The Other Man", 2008) Richarda Eyre'a ukazane są... buty. Lisa (Laura Linney) jest cenioną projektantką butów. Wydaje się, że wraz z mężem Peterem (Liam Nesson) prowadzi przyjemne i całkiem rozrywkowe życie. Wkrótce na jaw wychodzi romans Lisy i Peter postanawia odnaleźć kochanka (Antonio Banderas), dowiedzieć się, kim jest i co tak naprawdę się wydarzyło. W Mediolanie mężczyźni spotykają się w niewielkiej kawiarni, gdzie rozmawiają, a Peter może bez trudu prowadzić swoją grę w odkrywanie prawdy. Pewnego dnia Ralph opowiada mu o pierwszym spotkaniu z Lisą. Przez zupełny przypadek, na środku ulicy. Wszystko, co widziałem, to były te jej czerwone szpilki - mówi, łącząc zgrabną klamrą swój mały fetysz z jej zawodem. Ten intrygujący dodatek nakłonił go do nawiązania znajomości, która zaowocowała burzliwym romansem. W tych samych szpilkach Lisa pozostawi później mężowi na karteczce ważną wiadomość, która pomoże mu odkryć, że miała przed nim tajemnice, o które nigdy by jej nie podejrzewał.


Mówiąc o ubraniu jako formie sentymentalnego westchnienia lub konkretniej – jako o namacalnym wspomnieniu, przede wszystkim przychodzi mi na myśl bardzo poruszająca scena z "Tajemnicy Brokeback Mountain" ("Brokeback Mountain", 2005) Anga Lee. Gdy Ennis Del Mar (Heath Ledger) dowiaduje się o śmierci kochanka, Jacka Twista (Jake Gyllenhaal), jedzie by zobaczyć się z jego rodzicami. Wchodzi do pokoju Jacka i wyjmuje z szafy jeansową koszulę – tę samą, którą znał doskonale z ich pierwszego wyjazdu na Brokeback Mountain. I to właśnie ona, niewyprana, nosząca ślady ich pierwszej bijatyki, gdy próbowali jeszcze przeciwstawiać się prawdziwym uczuciom, staje się symbolem tej trudnej, ale jednocześnie pięknej relacji.

Bardzo podobną rolę pełni ubranie w części "Bastille" w reżyserii Isabel Coixet w nowelowym filmie "Zakochany Paryż" ("Paris, je t'aime", 2007). Przyglądamy się z boku małżeństwu – on (Sergio Castellitto) właśnie ma zamiar oświadczyć żonie (Miranda Richardson), między daniem głównym a deserem, że opuszcza ją dla kochanki, gdy ona, płacząc, pokazuje mu wyniki badań, z których wynika, iż jest chora na białaczkę. Patrząc na nią, zupełnie bezradną, siedzącą w swoim nieśmiertelnym czerwonym płaszczu postanawia, że nigdy jej nie zostawi. Otoczył żonę troską, jakiej zawsze jej brakowało, bo wszystko nabrało innego znaczenia odkąd dowiedział się, że robi to dla niej ostatni raz. Zachowując się jak zakochany człowiek... znów się nim stał. A gdy kobieta umarła on, przez wiele kolejnych lat, mając ciągle złamane serce, zawsze cierpiał jeszcze bardziej, gdy zobaczył gdzieś na ulicy przypadkową kobietę w czerwonym płaszczu.

 
ciąg dalszy nastąpi
Cały tekst możecie przeczytać w Eclectic Magazine - zapraszam!


fotografie: mmimageslarge.moviemail-online.co.uk, jonathankiefer.files.wordpress.com, aceshowbiz.com, imdb.com.

7 września 2010

Niewinna


The Other Man

reż. Richard Eyre

scen. Charles Wood, Richard Eyre
2008


Można banalnie powiedzieć, że „Niewinna” to film o miłości. Z jednej strony tej długowiecznej, małżeńskiej, statecznej i po grób. Z drugiej - również o tej gorącej, chwilowej, sekretnej, niejednoznacznej. To opowieść o determinacji kochającego mężczyzny w obliczu prób odnalezienia prawdy o ukochanej kobiecie. To również historia, w której Antonio Banderas sprawia, że od początku filmu naprawdę chcę wiedzieć, co się wydarzyło nad jeziorem Como. Mimo mnogości tropów i całkiem ciekawej fabuły, film, niestety, jest nijaki. A to zawsze boli najbardziej


Już sam plakat i krótka przeczytana recenzja przyniosły mi wstrętną myśl „Czy ja to już widziałam?”. Dojrzała, wciąż piękna kobieta, lawirująca pomiędzy dobrym, oddanym mężem, a latynoskim, gorącym kochankiem to trójkąt znany ze świetnej „Niewiernej” Adriana Lyne'a (w rolach głównych wystąpili Diane Lane, Richard Gere i Olivier Martinez). „Niewinna” na podstawie prozy Bernarda Schlinka w reżyserii Richarda Eyre'a, na szczęście, nie powiela tego samego schematu. Po reżyserze takich filmów jak mocne, bezkompromisowe „Notatki o skandalu” czy piękna, refleksyjna „Iris” (w obu rewelacyjne role wykreowała Judi Dench), można się jednak spodziewać znacznie więcej.


Lisa (Laura Linney) jest cenioną projektantką butów, którą poznajemy na pokazie jej własnej kolekcji, który ogląda wraz z córką Abigail (Romola Garai) i mężem Peterem (Liam Nesson). Wydaje się, że Lisa i Peter prowadzą przyjemne i całkiem rozrywkowe życie, jednak pokazana rozmowa w restauracji zostawia na tym obrazie pewną rysę niepokoju. Ten niepokój jest właśnie najbardziej interesującą emocją, którą można znaleźć w filmie. Muzyka i ujęcia kamery początkowo budują napięcie jak w dobrym thrillerze o ofierze i szpiegu, by później zupełnie zmienić film w spokojną i lekko nudnawą historię o zdesperowanym mężczyźnie. On, przez przypadek odkrywa w skrzynce e-mailowej swojej żony wiadomość z miłosnymi wyznaniami oraz folder ze zdjęciami, na których żona i przystojny mężczyzna imieniem Ralph (Antonio Banderas) pojawiają się w niedwuznacznych sytuacjach. Peter postanawia dowiedzieć się, kim jest ten mężczyzna, a także: kiedy, gdzie i co robił z jego żoną. Oglądamy tę historię w taki sposób, że czujemy, jakbyśmy nieustannie towarzyszyli Peterowi w dochodzeniu do prawdy. Widz często ogląda filmową rzeczywistość z jego perspektywy, przez co ma szansę być może lepiej go zrozumieć.


Kolejny głos narzekania na polskie tłumaczenie tytułu będzie banałem, ale przełożenie oryginalnego „The Other Man” na „Niewinna”, wypacza niestety sens filmu. Nie bez znaczenia twórcy zwrócili uwagę nie na niewierną żonę, a kochanka. Mąż bowiem nie szuka wytłumaczeń sytuacji u swojej żony (Dlaczego? Dla odpowiedzi na pytanie warto poczekać do końca filmu), przeciwnie. Jedzie do Mediolanu, by spotkać się z Ralphem i od ich pierwszej rozmowy podczas partii szachów w malutkiej kawiarni prowadzi swoją powolną grę. Grający kochanka Antonio Banderas nie jest tym, którego znamy z wczesnych filmów Pedro Almodóvara („Zwiąż mnie”, „Prawo pożądania” czy kapitalne „Kobiety na skraju załamania nerwowego” lub „Matador”). Znacznie bliżej mu w „Niewinnej” do ról takich jak Pierre Dulaine z „Wytańczyć Marzenia” Liz Friedlander, gdzie był idealistycznie nastawionym do życia nauczycielem tańca towarzyskiego czy nawet roztańczony i rozśpiewany Ché z „Evity” Alana Parkera. Tyle, że znacznie spoważniał. Jego Ralph wkłada eleganckie, idealnie skrojone garnitury, jest skupiony i odrobinę wycofany, a to, co pozostało mu z najlepszych ról sprzed kilkudziesięciu lat to jego ukryty temperament i fakt, iż jest rewelacyjny w rolach południowych kochanków. W jednej z rozmów z Peterem Ralph przyznaje: „My, Hiszpanie, jesteśmy gwałtownymi ludźmi”.


Moją ulubioną sceną w tym filmie jest opowieść Ralpha o pierwszym spotkaniu z Lisą. „Wszystko, co widziałem, to były te jej czerwone szpilki” - mówi, łącząc zgrabną klamrą swój mały fetysz z jej zawodem.


Film jest również dość chaotyczny. Być może zamysłem reżysera była oryginalna konstrukcja fabuły, jednak pomieszanie zdarzeń z teraźniejszości i przeszłości ujętych w kilku różnych wątkach daje wrażenie niekompletnej układanki. Mimo to, świetnie na tym tle wypada ciekawie poprowadzone zakończenie historii tego trójkąta. W pewnym momencie Ralph mówi, że jest błyskotliwym nieudacznikiem, który potrafi kreować rzeczy piękniejszymi, niż są w rzeczywistości, co jawi mi się również jako diagnoza całego filmu: trójka dobrych aktorów i zabudowania boskiego Mediolanu nie wystarczą, by porwać widzów i wstrząsnąć nimi tak, jak potrafią niektóre filmy, nawet pomimo pozornie prostej historii.


Tekst pojawił się na portalu G-Punkt.pl
Zapraszam na Facebookowy profil bloga!

fot. filmweb.pl