4 sierpnia 2013

Kurczak ze śliwkami

Poulet aux prunes
reżyseria: Vincent Paronnaud, Marjane Satrapi
scenariusz: Vincent Paronnaud, Marjane Satrapi
2011

Marjane Satrapi i Vincent Paronnaud po wspaniałej animacji "Persepolis" (pisałam o niej kiedyś TU) powrócili z filmem,  w którym melodramatyczna historia ubrana jest w konwencję realizmu magicznego. "Kurczak ze śliwkami" to opowieść o świecie, w którym nie ma kompromisu. Główny bohater, skrzypek Nasser-Ali (Mathieu Amalric), utraciwszy bezpowrotnie swoją wielką miłość Irâne (oszałamiająco piękna Golshifteh Farahani), a następnie jedyną radość życia, jaką była gra na ukochanych skrzypcach, postanawia, że za osiem dni umrze. Zasuwa ciężkie zasłony w swojej sypialni i pozbawiony najmniejszego promienia słońca zaczyna rozmyślać nad swoją przeszłością.


Poszczególne epizody z życia głównego bohatera prezentują nie tylko jego historię, ale także osobowość i temperament. Autorzy filmu oddali Nasserowi-Alemu głos i to jego punkt widzenia jest jedynym, który poznaje widz.
Natężenie uczuć w filmie Paronnauda i Satrapi jest ogromne, bo to również prawdziwa mieszanka emocjonalnych skrajności. I chyba właśnie to sprawiło, że przez cały czas szczerze kibicowałam bohaterowi mając nadzieję, że jednak porzuci swoją dramatyczną decyzję, pomimo że jego przeznaczenie poznaje się właściwie na samym początku filmu. Nasser-Ali jest beznadziejnym przypadkiem, fatalnym ojcem i mężem w zaaranżowanym małżeństwie z nieco despotyczną, ale zakochaną w nim bez pamięci Faringuisse (Maria de Medeiros), a jednak jego przeszłość, wrażliwość, talent i wspomnienia pozwalają mieć dla niego bardzo dużo wyrozumiałości.


Muzykę do "Kurczaka ze śliwkami" skomponował Olivier Bernet i jest to naprawdę przepiękna ścieżka - nieco smutna i poniekąd radosna, a jednocześnie nieprawdopodobnie melancholijna. Konkretne palety barw dyktują filmowi tempo -bardziej dynamiczne momenty szczęścia przesycone są różami, żółciami, bielą, kwiatami oraz imponderabiliami, które pomagają widzieć świat bardziej magicznym, niż jest w rzeczywistości (jak fantazyjny zegar, który Nasser-Ali traktował jako najważniejszą część swojej miłosnej taktyki czy rozmowy o konieczności tworzenia muzyki ze złapanych westchnień). Gdy jednak bohater poddaje się wyniszczającej rezygnacji, ekran wypełniają brązy, cienie i czerń, spotkania z Aniołem Śmierci, kolejne osobiste porażki i bardzo dużo dymu.


Właściwie jedynym zarzutem, który nasunął mi się na myśl tuż po seansie filmu pozostaje zagadka dziwacznej, kampowej "sekwencji amerykańskiej". Nasser-Ali rozmyśla nie tylko o swojej przeszłości, ale również o przyszłości swoich dzieci i to jest właśnie jedna z takich wizji. To w niej jego syn emigruje i zmienia się w everymana z reklam płatków śniadaniowych i zakłada perfekcyjnie stereotypową rodzinę. Te sceny, silnie odbiegające stylistycznie od reszty filmu, mogą co prawda symbolizować kontrast pomiędzy osobowościami nieszczęśliwego, nieudolnego w ojcostwie, ale refleksyjnego Nassera-Alego oraz jego syna Cyrusa, niestety, ostatecznie równie nieudolnego i kompletnie bezrefleksyjnego, ale mimo wszystko szczęśliwego.
Nieco kiczowata wydała mi się też być scena spotkania Nassera-Alego z Azraelem, Aniołem Śmierci (Edouard Baer), z drugiej jednak strony, dało to twórcom filmu okazję do wplecenia sekwencji animowanej w stylu doskonale znanym z "Persepolis" (co we mnie wzbudziło autentyczną ekscytację).


Tytułowy kurczak ze śliwkami, niegdyś ukochane danie Nassera-Alego, jest potrawą co najmniej dwuznaczną - z jednej strony Faringuisse ma nadzieję, że przygotowując danie wydobędzie ze swojego męża jakąkolwiek pozytywną emocję. Z drugiej jednak strony, odrzucony przez Nassera-Alego kurczak w jednej chwili zamienia się w kolejny symbol jego kategorycznej rezygnacji z życia.


"Kurczak ze śliwkami" to film olśnień i czarów. Historia, która pomimo swojego dramatyzmu pełna jest (jeszcze nie wiem, czy zaraźliwej!) pasji dążenia do idealnego życia, uśmiechów wywołanych figlarnymi detalami scenariusza oraz zachwytów prowokowanych przez wysmakowane kadry.
Ja się zachwyciłam.


fotografie: mftm.gr, listal.com, vecizsozler.com, toutlecine.com

1 komentarz:

  1. jestem oczarowana tą produkcją, więcej takich! :)

    OdpowiedzUsuń