Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rachel Korine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rachel Korine. Pokaż wszystkie posty

10 kwietnia 2013

Spring Breakers

reż. Harmony Korine
scen. Harmony Korine
2012


Już pierwsza scena "Spring Breakers" wprowadza nas w klimat: słońce, plaża, dużo nagości, nieprzebrane tłumy ludzi, nielimitowane używki, nakręceni raperzy... czysta uciecha wczasów na Florydzie. W swoim najnowszym filmie Harmony Korine (być może wbrew pozorom) nie daje jednak przepisu na idealne wakacje. Korzystając z popkulturowych cytatów, nieskrępowanej wyobraźni i kampowej* estetyki reżyser obnaża dekadencję i zagubienie amerykańskiej młodzieży.


Głównymi bohaterkami filmu są cztery studentki: Faith (Selena Gomez), Candy (Vanessa Hudgens), Brit (Ashley Benson) i Cotty (Rachel Korine). W bezkompromisowy sposób zdobywają pieniądze i wyjeżdżają na wybrzeże, poznać smak wolności i zabawy. Portret radosnego odpoczynku i niekończącej się zabawy prezentowany przez reżysera od początku sprawił, że poczułam się nieswojo: to przerażający tłum ciał, jakby stanowiący jeden organizm, w którym nie tylko zabawa, ale i normalność czy moralność zyskują zupełnie niecodzienne definicje.


Rozmodlona Faith z katolickiej szkoły początkowo czuje, że trafiła do raju: "chciałabym, żeby czas się zatrzymał na jedno moje pstryknięcie palcami" - mówi dodając, że chce, by przerwa wakacyjna nigdy się nie skończyła. A jednak, po nocy spędzonej w areszcie i spotkaniu z Alienem (James Franco), lokalnym królem rapu, jako pierwsza zaczyna wątpić w sens, cel i przyszłość swojego wyjazdu. W tym dziwnym, oślepiającym świecie każda z dziewcząt czuje się jednak równie zabłąkana, co zafascynowana. Także Candy, Brit i Cotty umieją rozróżnić dobro od zła, ale nie potrafią porzucić uzależnienia od ryzyka.


Harmony Korine pełnymi garściami czerpie z popkulturowych dóbr: Alien jest wystylizowany na Seana Paula (ma jednak jedyne w swoim rodzaju metalowe uzębienie), bezrefleksyjna agresja finału "Spring Breakers" przypomniała mi "Urodzonych morderców" Olivera Stone'a, a ścieżką dźwiękową do jednych z najważniejszych scen stały się piosenki Britney Spears (która, dla przypomnienia, zbudowała swoją karierę na wizerunku niewiniątka z collegu). 
Ja od początku stałam się wielką fanką fanką kostiumów z filmu, w szczególności oczywiście różowych kominiarek z motywem jednorożca na czole...


Muszę napisać również kilka słów o odtwórcach głównych ról. Wszystkie cztery aktorki spisały się naprawdę świetnie i, powtarzając za dziesiątkami recenzentów, zarówno Vanessie Hudgens, jak i Selenie Gomez udało się zerwać (z dużą klasą, odwagą i w sposób absolutnie nietuzinkowy!) z wizerunkiem słodkiego niewiniątka z filmów Disney'a. Ale tym, który nie tylko absorbuje najwięcej uwagi, ale i najbardziej zaskakuje na ekranie, jest bez wątpienia James Franco. Jego Alien to nie tylko charyzmatyczny król dzielnicy, ale pod skorupą rapera-zabijaki kryje zagubionego, być może nawet całkiem wrażliwego mężczyznę z trudną przeszłością.

"Spring Breakers" to film, który, jak o tej pory, z całej filmografii Harmony'ego Korine'a podobał mi się najbardziej. Nie zachwyciłam się "Skrawkami", nie do końca odpowiadają mi też  filmy na podstawie scenariuszy Amerykanina ("Ken Park", "Dzieciaki"). Nieco bardziej podobał mi się "Pan Samotny" w reżyserii Korine'a (o którym bardzo krótko pisałam TUTAJ), jednak dekadencja i deprawacja młodych ludzi została sportretowana w "Spring Breakers" w sposób tak interesujący (szczególnie z powodu wirtuozerskiego sposobu na przeplatanie i zapętlanie poszczególnych scen oraz dialogów), że bardzo chętnie wrócę do zapoznawania się z filmografią Korine'a i odkrywania tego, co w niej najlepsze.

* kamp - to estetyka, konwencja stylistyczna. Według Susan Sontag "istotą kampu jest umiłowanie tego, co nienaturalne: sztuczności i przesady”. Poza tym, według Sontag, „kamp jest [...] sposobem widzenia świata jako zjawiska estetycznego. Ten sposób – sposób kampu – nie widzi świata w kategoriach piękna, lecz w kategoriach sztuczności, stylizacji”. 
źródło: S. SontagNotatki o kampie, przeł. W. Wartenstein, „Literatura na Świecie” 1979, nr 9.
O kampie na pewno będę pisać tutaj jeszcze wielokrotnie... 

fotografie: listal.com