7 maja 2010

Maria Antonina Fashion Victim


Czternastoletnia Maria Antonina pochodząca z rodu Habsburgów zostaje żoną szesnastoletniego króla Francji Ludwika XVI. Zamieszkuje w Wersalu i tam trafia w sam środek międzynarodowych intryg, splątana niezliczoną ilością dworskich konwenansów...


W obcym miejscu, bez najmniejszego zainteresowania ze strony męża, Maria Antonina znajduje towarzystwo w kręgu dekadenckiej francuskiej arystokracji oraz romansuje ze szwedzkim hrabią Fersenem. Skandalizujący styl życia nowej władczyni wkrótce staje się tematem plotek całego kraju. W okresie dyktatury jakobińskiej wraz z mężem zostaje osadzona w więzieniu i skazana na śmierć na gilotynie.

Mistrzyni ukazywania superkobiecego punktu widzenia, Sofia Coppola, przedstawiła powyższą historię (adaptując powieść Antonii Fraser) w swoim filmie z 2006 roku. Jak podają relacje z ówczesnego festiwalu w Cannes, został on wygwizdany przez francuską publiczność i oskarżony o hołdowanie duchowej pustocie i konsumpcyjnemu trybowi życia. Samej reżyserce zarzucano, że nakręciła ten film wyłącznie po to, by ukazać swoje upodobanie do popkultury, mody i najnowszych trendów. Nie można jednak odmówić jej tego, że zachowała w nim swój niepowtarzalny reżyserski styl (widoczny w "Przekleństwach Niewinności" i "Między Słowami"), a "Maria Antonina" jest opowieścią o burzliwym przechodzeniu z młodości w dorosłość, w olśniewającej scenografii.



I właśnie ta obłędna scenografia i kostiumy, niezliczona ilość detali, rozbuchane barwy i desenie sprawiają, że jest to jeden z najbardziej efektownych filmów ostatnich lat. Szampan leje się tu strumieniami, sceny jadalniane wydają się być stworzone przez najbardziej wyrafinowanych mistrzów kuchni, a wnętrza zaprojektowane przez najwybitniejszych dekoratorów.
Apogeum następuje w scenie, której towarzyszy piosenka "I Want Candy" Bow Wow Wow - to właśnie w niej Maria Antonina daje niezapomniany popis ulegania swojej próżności.


Wspominałam też o modzie... Maria Antonina według Coppoli jest bowiem absolutną fashion victim, której wszystkie fantazje prezentuje odgrywająca główną rolę Kirsten Dunst. Ciekawym zabiegiem okazało się uwspółcześnienie całej historii - oprócz tego, że reżyserka (jakby wbrew konwencji klasycznego filmu kostiumowego) decyduje się nie archaizować języka, podobnie robi z kostiumami. Pomiędzy suknie i krynoliny wkłada fasony i dodatki wyjęte z pokazów mody od najpopularniejszych współczesnych projektantów. Kiedy Maria Antonina przymierza buty, wśród nich widać tenisówki firmy Converse, za to najbardziej niebanalne wzory wśród jej par zaprojektował nikt inny, jak sam Manolo Blahnik!


Za nagrodzone Oscarem kostiumy w filmie Sofii Coppoli odpowiedzialna była Milena Canonero - legendarna projektantka filmowych kostiumów między innymi do filmów: "Rydwany Ognia" (Oscar), "Cotton Club", "Pożegnanie z Afryką", "Solaris" lub "Afera Naszyjnikowa", znana także ze współpracy ze Stanleyem Kubrickiem przy filmach "Mechaniczna Pomarańcza", "Lśnienie" czy "Barry Lyndon" (Oscar).


Niezapomnianą scenografię stworzyli K.K. Barett, Véronique Melery (autorka scenografii także do filmów takich jak "Bardzo długie zaręczyny" czy "Zakochany Molier") oraz Pierre Duboisberranger ("Marzyciele").


W przeglądzie filmów traktujących o modzie, "Maria Antonina" jest (wbrew wszelkim pozorom) pozycją obowiązkową - to nie tylko (niezbyt wierna) biografia jednej z najbardziej kontrowersyjnych władczyń w historii, ale również forma wydłużonego teledysku, orgia barw, popowa piosenka o dojrzewaniu i hedonizmie w najczystszej postaci.


Inspiracje Marią Antoniną wykorzystują także najwięksi fotografowie mody, co wspaniale ukazują dwie sesje zdjęciowe, które ukazały się już po premierze filmu: autorką pierwszej z nich, zrealizowanej dla Vogue'a jest wybitna Annie Leibovitz.




Bohaterką drugiej jest aktorka Emily Blunt, która przed obiektywem Michaela Robertsa dla Vanity Fair zaprezentowała suknie z kolekcji między innymi Dior Haute Couture, Chanel Haute Couture czy Valentino Haute Couture.




fotografie: filmweb.pl, vogue.com, vanityfair.com

tekst pojawił się TUTAJ

3 komentarze:

  1. do wszystkich miłośników sztuki dobrej woli. jest fajna akcja w szalenie zacnej sprawie. warta przyłączenia się bez względu na różnice płciowe, religijne, czy te w politycznych zapatrywaniach.

    cel – zebranie 100 000 podpisów pod petycją do premiera z apelem o przeznaczenie 1% (dosłownie: jeden procent) z budżetu na kulturę.

    o bracia i siostry, co nie samym chlebem żyjecie, a telewizyjne igrzyska nie budzą uśmiechu na waszych pyskach! :)
    połączmy się w tym czynie obywatelskim i pokażmy, że siła nas!
    pod tym adresem można dowiedzieć się o szczegółach akcji:
    http://obywatelekultury.pl/

    albo np.:
    http://galeriabrowarna.blogspot.com/2010/05/1-na-kulture.html

    a tu można złożyć podpis:
    http://obywatelekultury.pl/zloz-swoj-podpis/

    przekażcie proszę dobrzy ludeczkowie tę wiadomość drogą blogowo-postowo-pantoflową do jak najszerszego grona odbiorców. a jeżeli wola gospodarzu, poświęć proszę dwa zdania tej akcji u siebie na blogu.
    dzięki za uwagę i z góry przepraszam jeżeli zakłuciem jakąś harmonię w postach panującą.
    pozdrawiam serdecznie z turbo szacunkiem
    obywatel kultury
    czyli jeden z was

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi osobiście film się nie podobał, ale urzekły mnie kostiumy i dekoracje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba właśnie zachęciłaś mnie do obejrzenia "Pokuty" :)

    OdpowiedzUsuń