Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Reinhart. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Reinhart. Pokaż wszystkie posty

18 lipca 2013

Filmy, które można oglądać z Babcią

Czy ktoś z Was chodzi czasem do kina z babcią?
Moja Babcia i ja mieszkamy w innych miastach. Widujemy się często, ale nie zawsze mamy okazję na zgranie naszych terminów z repertuarem kin. Jednak, jeśli tylko możemy, wychodzimy razem. Szczególnie lubimy oglądać polskie filmy, bo obie jesteśmy miłośniczkami polskiego kina, a trzy z filmów, które widziałyśmy wspólnie w kinie wydają mi się szczególnie warte uwagi i jestem pewna, że każdy z nich można dostać na DVD lub wypatrzyć w programie TV. Wszystkie trzy (jeśli tylko możecie) polecam obejrzeć z babcią na domowym seansie:

"Plac Zbawiciela" (2006)


Dramat Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze to oparta na faktach opowieść o destrukcji, jakiej może zostać poddana rodzina i o desperacji w momencie, gdy życie zaczyna runąć jak domek z kart. Utrata wymarzonego mieszkania i konieczność zamieszkania z apodyktyczną matką (Ewa Wencel) staje się dla Beaty (Jowita Budnik) i Bartka (Arkadiusz Janiczek) początkiem małej apokalipsy.
Sytuacja bez wyjścia nie tylko zmusza małżeństwo do absolutnego podporządkowania się matce, ale również staje się przyczyną zmiany ich dotychczasowej względnej sielanki w nieustającą gehennę. Mimo że emocje "Placu Zbawiciela" były i są mi zupełnie obce, film zrobił na mnie naprawdę ogromne wrażenie i myślę, że gdybym teraz obejrzała go ponownie, poruszyłby mnie równie mocno.


"Pora umierać" (2007)


Nie przestraszcie się tytułu - Babcia na pewno nie weźmie go do siebie, ani się nie obrazi. Możecie za to przeżyć wspólnie naprawdę magiczny seans, bo "Pora umierać" to piękny, ciepły film, który porusza ważkie tematy, jak samotność, relacje rodzinne (ich powierzchowność, znaczenie, ważność) czy prawdziwa pasja życia. Królowa polskiego filmu, Danuta Szaflarska, grająca główną rolę, stworzyła niespotykanie charyzmatyczną postać, której reżyserka filmu, Dorota Kędzierzawska pozwoliła odkryć cały blask duszy w tym czarno-białym i wizualnie bardzo wysmakowanym obrazie (z mistrzowskimi zdjęciami Artura Reinharta).


"Piąta pora roku" (2012)


Ten film widziałyśmy w ramach jeleniogórskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego ZOOM-Zbliżenia (więcej informacji TUTAJ).
Reżyser Jerzy Domaradzki stworzył ciepły, pełen subtelnego humoru film drogi, w którym pierwsze skrzypce grają emerytowana nauczycielka muzyki, Barbara (Ewa Wiśniewska), owdowiały kierowca Witek, od zawsze mieszkający na Śląsku (Marian Dziędziel) i pewien samochód, w którym tych dwoje spędzi kilka godzin podróżując nad morze. Wydawałoby się, że Barbary i Witka nie łączy zupełnie nic - ani doświadczenia życiowe, ani pasje, ani styl życia, ani upodobania. A jednak, ta podróż sprawi, że oboje odnajdą trochę blasku w jesieni życia.


A na co do kina?
Przede wszystkim, trzeba pamiętać o kilku banalnych, ale fundamentalnych sprawach - najlepiej po prostu zapytać - czy babcia na pewno ma ochotę na czytanie napisów, oglądanie widowiska sci-fi, krwawego horroru czy postmodernistycznego kolażu, którym Wy bylibyście niesamowicie podekscytowani. Oczywiście, wszystko zależy od gustu babci oraz innych, często niezależnych od Was czynników, niemniej naprawdę pamiętajcie, że w tym wypadku również diabeł tkwi w szczegółach.

Z najbliższych premier, ja na pewno zabiorę babcię do kina na "Wałęsę. Człowieka z nadziei" Andrzeja Wajdy (planowana premiera: 4 października), ale jestem przekonana, że do końca tego roku warto wziąć pod uwagę również hiszpańską "Śnieżkę" (reż. Pablo Berger), "Konesera" (reż. Giuseppe Tornatore), "Dianę" (reż. Oliver Hirschbiegel), klasyczną "La Stradę" Federico Felliniego, która w październiku pojawi się w kinach oraz polskie "W ukryciu" (reż. Jan Kidawa-Błoński).
A Wy jakie filmy zaproponowalibyście na wspólny seans z Babcią?


Już jutro wyjeżdżam na kilkudniowe wakacje, dlatego na blogu znów będzie chwilowy przestój, zapraszam jednak do śledzenia profili blogowych na Facebooku i Instagramie, bo tam najprędzej pojawi się coś filmowego (lub okołofilmowego).

fotografie: cjg.gazeta.pl, filmweb.pl

28 września 2010

Najpiękniejsze kadry polskiego kina. cz1.


Nie jestem ekspertką od polskiego kina, jednak przyznam, że czasami wzbiera we mnie chęć do rzucenia wszystkich innych kinematografii i poznania naszej naprawdę gruntownie.
O moich faworytach polskiego kina pisałam już w kilku kontekstach: o moim ukochanym Magicznym Janie Jakubie Kolskim, o wybitnych Aktorach TU, TU i TU oraz o seksie w polskim kinie.


Przychylam się do panujących opinii - że wśród niektórych polskich filmowców panuje duża skłonność do przesady - mówię tutaj o tendencji do naturalizmu, uwielbieniu dla pokazywania industrialnej brzydoty niektórych rejonów Górnego Śląska, obarczania swoich bohaterów depresją i całym złem świata, etc, etc. JEDNAK - ciągle pozostaję dobrej myśli. Najnowsze i nadchodzące premiery pokazują, że kondycja polskiego kina jest z roku na rok coraz lepsza. Być może właśnie nastał czas, w którym nie będzie się już więcej popełniało tych samych błędów, a w kinach coraz częściej będziemy mogli oglądać polskie arcydzieła? OBY
Tymczasem, chciałabym przypomnieć Wam filmy, o których mogę śmiało powiedzieć, że są to jedne z najpiękniejszych kadrów polskiego kina


"Panny z Wilka"
reż. Andrzej Wajda
scen. Zbigniew Kamiński
1979

Absolutne mistrzostwo. Przepiękne zdjęcia Edwarda Kłosińskiego, kostiumy Wiesławy Starskiej oraz scenografia mistrza Allana Starskiego i Marii Osieckiej-Kuminek tworzą niesamowity eteryczny klimat i wspaniałe tło dla smutnej historii o sile wspomnień, które burzą spokój i przynoszą tęsknotę za tym, co nigdy się nie wydarzyło.





"Pora Umierać"
reż. Dorota Kędzierzawska
scen. Dorota Kędzierzawska
2007


Refleksyjna opowieść o... wielkiej radości życia. Wspaniała rola pani Danuty Szaflarskiej, którą czarno-białymi kadrami doskonale poprowadził Artur Reinhart.





Jańcio Wodnik
reż. Jan Jakub Kolski
scen. Jan Jakub Kolski
1993


To naprawdę mój najukochańszy polski film - polski realizm magiczny w najczystszym wydaniu i wielka klasa - przede wszystkim reżysera oraz Franciszka Pieczki odgrywającego tytułową rolę, ale także - Bogusława Lindy na drugim planie oraz scenografa Tadeusza Kosarewicza i odpowiedzialnej za kostiumy Beaty Olszewskiej.




Kochankowie z Marony
reż. Izabella Cywińska
scen. Izabella Cywińska, Cezary Harasimowicz
2005


Ten film był dla mnie autentycznym katharsis. Skomplikowane związki psychologiczne trójki głównych bohaterów (w tych rolach - Karolina Gruszka, Krzysztof Zawadzki i Łukasz Simlat) w sanatorium gdzieś, gdzie diabeł mówi dobranoc... Niesamowity.  Z malarsko doskonałymi zdjęciami innego mistrza - Marcina Koszałki.





Ciąg dalszy nastąpi.
Czekam też na Wasze opinie - jeśli macie jakieś swoje ukochane, PIĘKNE wizualnie polskie filmy - napiszcie mi o nich koniecznie.
Zapraszam też na Facebooka!

fotografie: filmpolski.pl, filmweb.pl, galapagos.com.pl