Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hannan Murray. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hannan Murray. Pokaż wszystkie posty

14 kwietnia 2013

Serial: Skins, część 1.


twórcy: Bryan Elsley, Jammie Brittain
od 2007 roku

w tekście odnoszę się wyłącznie do oryginalnej wersji brytyjskiej.

Z serialem "Skins" po raz pierwszy zetknęłam się kilka lat temu (czyli w czasie, gdy chodziłam jeszcze do liceum). Z zaciekawieniem oglądałam perypetie głównych bohaterów, bo z każdym odcinkiem dostawałam zakręconą akcję wspieraną przez bardzo dobry soundtrack - było w tym serialu coś, co mnie naprawdę intrygowało, ale nigdy nie utożsamiałam się z żadnym bohaterem (mimo że była to galeria naprawdę różnorodnych typów osobowości, pochodzących z podobnych środowisk, a jednak różniących się bardzo pod względem sytuacji rodzinnej), a koniec czterech pierwszych sezonów przywitałam bez większego żalu. 
Od początku nieco irytowało mnie również natężenie problemów, z którymi potencjalnie mogą borykać się młodzi ludzie: miałam wręcz wrażenie, że jest ich zwyczajnie zbyt dużo, ale podobna konwencja była po prostu sposobem twórców na nakreślenie portretu wycinka brytyjskiej młodzieży. Zdegenerowanej i bardzo zagubionej.

Bohaterowie dwóch pierwszych sezonów kończą właśnie szkołę średnią i znajdują się dokładnie na skraju dorosłości, przed którą bronią się uciekając w używki, imprezy i skorupę obojętności wobec tego, co mówią rodzice i nauczyciele. Paradoksem jest, że jednocześnie właściwie każdy z bohaterów musi przejść przyspieszony kurs dojrzewania... 

Niechciana ciąża, śmiertelna choroba, śmierć rodzica, tragiczny wypadek, anoreksja, przygody z narkotykami, eksperymentowanie z seksem i tożsamością - to jedynie niewielki wycinek poruszanych problemów. Dodatkowo serial "Skins" wyróżnia stylistyczny naturalizm, który czasami może być przyjęty za przesadę, a jednak jest to cecha, która wyróżnia "Skins" spośród dziesiątek innych seriali o młodzieży.
Warto zaznaczyć, że podczas emisji kolejnych sezonów pojawiły się głosy mówiące, że to prawdopodobnie najbardziej niebezpieczny serial w historii, niechybnie prowadzący do globalnej demoralizacji pod wpływem obrazów nierozsądnego i nielegalnego zachowania bohaterów telewizyjnej historii. Dla swojej wersji amerykańska MTV musiała nawet wprowadzić odpowiednie oznaczenie (wyłącznie dla widzów dorosłych).

Trzeci i czwarty sezon ponownie rozgrywa się w Bristolu, w tej samej szkole, ale ponieważ dotychczasowi bohaterowie już studiują, na ich miejsce pojawiają się zupełnie nowe postacie (ogniwem  spajającym "generacje" jest Effy (
Kaya Scodelario) - siostra Tony'ego (Nicholas Hoult), jednego z protagonistów początkowych odcinków, której niewielka rola z dwóch pierwszych sezonów rozrasta się do głównej w sezonie trzecim i czwartym). 
I ponownie mamy całą serię tragedii przeplatanych z miłosnymi uniesieniami, manifestami zazdrości i popowymi traktatami o tolerancji.

Niedawno jednak dałam się namówić na obejrzenie dwóch ostatnich sezonów (czyli znów: z zupełnie nowym zestawem bohaterów). I pomimo, że powinnam być już przygotowana na to, co mnie czeka, kompletnie się zawiodłam. I nie chcę zabrzmieć głupio, ale chyba po prostu ze "Skins" wyrosłam.

Nieustannie irytowała mnie głupota głównych bohaterów. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego aż taką radość sprawia im dewastowanie dorobku ich rodziców lub ludzi, którzy tak naprawdę nie zrobili im nic złego, bądź kompletnie niszczenie swojego życia na własne życzenie... Dlatego właśnie dokręcanie kolejnych sezonów wydaje mi się być kompletnie bezcelowe. Kiedyś był to bardzo świeży, otrzeźwiający produkt, a teraz nie robi chyba już na nikim takiego wrażenia.

"Skins" to dla mnie też serial bez złudzeń, bo każdy pozytywny element (czy jest nim udany związek, fajna rodzina czy względny spokój ducha) zostaje przez twórców prędzej czy później poddany destrukcji. 
Jeśli według autorów serialu tak właśnie działa świat, jest to przykra diagnoza, nie uważacie?

A Wy oglądaliście ten serial?
Macie swoich ulubionych bohaterów? Historie?

PS. W kolejnym wpisie przyjrzę się bliżej odtwórcom najważniejszych ról, bo serial "Skins" stał się początkiem kilku bardziej lub mniej spektakularnie rozwijających się karier.
Mam teraz naprawdę sporo pracy na uczelni i poza nią, więc taki zupełnie luźny blogowy temat jest dla mnie idealny!